Wpisy z luty, 2009

Sytuacja emerytów może się polepszyć.

     Pomimo wielu obietnic ze strony rządu sytuacja polskich emerytów wciąż nie jest zadowalająca. Wielu starszych ludzi otrzymuje bardzo niskie emerytury, które nie wystarczają na opłacenie czynszu i kupno jedzenia, bądź leków, nie mówiąc już o jakichkolwiek atrakcjach, jak wyjście do kina, teatru lub restauracji. W przeciwieństwie do bogatych emerytów z Europy Zachodniej, dla których zakończenie pracy jest równoznaczne z realizowaniem pasji podróżniczych, polscy staruszkowie większość czasu spędzają  w domu lub klubie seniora. Co bardziej ambitni, bądź zdesperowani starają się dorobić w ochronie lub biurze, nie wszyscy jednak decydują się podjąć takie ryzyko. Zdobycie dodatkowych środków utrzymania można bowiem przypłacić utratą emerytury lub zmniejszeniem jej wysokości. Przypomnijmy, że pełną emeryturę otrzymają tylko ci emeryci oraz renciści, którzy dorobią nie więcej, niż 70% przeciętnej pensji (czyli maksymalnie 2251 złotych). Osoby zarabiające więcej mogą spodziewać się obniżenia wartości emerytury, natomiast emeryci pobierający wynagrodzenie wyższe, niż 130 % przeciętnej pensji (tj. pow. 4180 zł.) utracą emeryturę lub rentę. Obydwie opcje skutecznie odstraszają sprawnych i wciąż aktywnych emerytów od podjęcia pracy, a tym samym polepszenia swoich warunków finansowych.
     Ten niekorzystny stan rzeczy może jednak ulec zmianie, a to za sprawą niektórych założeń z projektu ustawy autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. Partia ta sugeruje konieczność zniesienia zależności pomiędzy zarobkami pracującego emeryta, a wartością wypłacanej przez ZUS emerytury, bądź renty. Dzięki temu rozwiązaniu starsi ludzie nie musieliby już ryzykować utraty pewnego źródła dochodu w razie otrzymania wynagrodzenia, którego wartość przekroczy określony próg.
Emeryci nie tylko nie traciliby wypłacanych im świadczeń, ale również mogliby zwiększyć swoje dochody, dzięki składce rentowej, która byłaby przelewana na indywidualne konto emerytalne w ZUS-ie, a następnie wypłacana emerytowi. Druga propozycja Prawa i Sprawiedliwości jest już jednak o wiele trudniejsza do zrealizowania. Wprawdzie emerytom nigdy nie będzie przysługiwało prawo do odbierania renty, gdyż otrzymują ją osoby, które nie pracują z powodów zdrowotnych, lecz zarazem nie osiągnęły jeszcze wieku emerytalnego, nie oznacza to jednak, że składka rentowa nie jest emerytom do niczego potrzebna. Środki zgromadzone w ramach opłacania tejże składki są bowiem przeznaczane na zasiłek pogrzebowy i rentę rodzinną. Zwolnienie emerytów z opłacania składki rentowej może więc doprowadzić do braku funduszy na powyższe cele.
     Pierwsza propozycja Prawa i Sprawiedliwości cieszy się zainteresowaniem innych partii, w tym SLD, druga idea nie wzbudza jednak entuzjazmu i raczej mało prawdopodobne, by została wprowadzona w życie. Za zniesieniem limitów zarobkowych dla osób otrzymujących emerytury i renty opowiada się większość ugrupowań, lecz prawdziwa debata na ten temat rozpocznie się dopiero w kwietniu, wtedy bowiem światło dzienne ujrzy projekt ustawy autorstwa PO.

Kolejny zakład wstrzymał produkcję.

     Kolejny zakład produkcyjny poszedł w ślady firmy Zelmer i Fabryki Broni „Łucznik”, których kierownictwa podjęły decyzje o wysłaniu pracowników na przymusowe urlopy w celu zmniejszenia strat ponoszonych przez przedsiębiorstwa. Najnowszą ofiarą braku zleceń jest spółka Volkswagen, która wstrzymała produkcję na pięć dni. To już druga tego typu decyzja w tym roku – pracownicy Volkswagena mieli wolne również na początku lutego, wtedy były to jednak tylko trzy dni. Wstrzymanie produkcji w firmie jest rodzajem kompromisu pomiędzy kierownictwem, a związkami zawodowymi, dzięki niemu Volkswagen nie został narażony na kolejne straty finansowe, wynikające z pracy przy niewielkiej ilości zleceń, natomiast pracownikom nie grozi zmniejszenie wynagrodzenia zasadniczego, bądź otrzymanie wymówienia. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja poznańskiego zakładu Volkswagena jest niepewna. Z racji tego, że większość zysków firmy pochodzi przede wszystkim z eksportu produktów na rynki europejskie, wzrost kapitału spółki jest zależny od sytuacji gospodarczej innych państw. Skutki międzynarodowego kryzysu finansowego są więc dla Volkswagena bardziej odczuwalne, niż dla firm motoryzacyjnych, dystrybuujących części na terenie Polski, w której krach gospodarczy nie wywołał jeszcze aż tak dużych strat, jak w krajach Europy Zachodniej.

Aktualnie zakład produkcyjny Volkswagena ma zlecenia tylko na najbliższe dni. Trudno przewidzieć jak potoczą się dalej losy poznańskiego zakładu. Póki co spółka, nie wyklucza kolejnych przestojów, jeśli liczba zamówień nie wzrośnie.

Odpowiedzią na problemy finansowe Volkswagena jest jednak nie tylko wstrzymanie produkcji – w ostatnim czasie firma odmówiła także przedłużenia umów z pracownikami agencji pracy tymczasowej. Zatrudnienie straci więc większość pracowników tymczasowych, którzy stanowią około 10% osób pracujących w poznańskim zakładzie. Czy kolejne cięcia kosztów będą równoznaczne ze zmniejszeniem liczby stałych pracowników spółki? Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, wydaje się jednak, że dzięki determinacji związków zawodowych oraz korzystnej dla pracowników wewnętrznej polityce firmy, zwolnienia nie stanowią jeszcze realnego zagrożenia. Z drugiej strony nie sposób lekceważyć faktu, iż liczba zamówień już teraz spadła o jedną trzecią i jeśli sytuacja poznańskiego zakładu nie ulegnie poprawie, zarząd spółki może zacząć brać pod uwagę nawet najbardziej ostateczne rozwiązania.

W złej kondycji finansowej są również zagraniczne zakłady produkcyjne Volkswagena. Aktualnie wstrzymano produkcję nie tylko w Poznaniu, ale również w: Hanowerze, Dreźnie, Wolfsburgu, Emden i Zwickau. Przerwa ma potrwać do 1 marca 2009 roku. Przestoje w pracy dotyczą około 61 000 pracowników Volkswagena, co stanowi dwie trzecie liczby zatrudnianych przez spółkę osób. W normalnym trybie pracują w tej chwili jedynie placówki badawczo-rozwojowe oraz niektóre zakłady zajmujące się produkcją części. Przez cały czas odbywają się również kursy szkoleniowe dla pracowników.

Czy praca w wojsku się opłaca?

     Jeszcze niedawno wielu młodych mężczyzn robiło wszystko, by uniknąć służby wojskowej, która dezorganizowała życie osobiste oraz narażała na problemy w pracy. Jednak teraz wszystko wskazuje na to, że trend się odwróci i wojsko stanie się alternatywą dla osób poszukujących dobrze płatnej pracy z możliwością awansu. Zobacz, ile można zarobić w wojsku.
     Wynagrodzenie żołnierza zawodowego składa się z uposażenia zasadniczego oraz dodatków finansowych – stałych i jednorazowych. Wysokość uposażenia zasadniczego zależy od stopnia wojskowego oraz grupy. Pomiędzy wartością wynagrodzeń zasadniczych poszczególnych grup pracowników wojska istnieją duże rozbieżności – pensje pracowników szeregowych wynoszą 1400 złotych brutto, zarobki podoficerów zaczynają się od 2700 złotych, natomiast generałowie zarabiają nie mniej niż 14 400 złotych.
     Pensje osób zatrudnionych przez wojsko są zwykle wyższe dzięki licznym dodatkom stałym oraz jednorazowym bonusom finansowym. Jednorazowy dodatek przysługuje np. żołnierzowi, który odbędzie podróż służbową lub uzyska bardzo dobre wyniki ze sprawdzianu sprawności fizycznej. W ostatnim przypadku żołnierz może liczyć na nagrodę w wysokości 1000 zł. Jednorazowe bonusy finansowe przysługują także na przykład lotnikom, którzy przez określony czas nie spowodują żadnego wypadku, bądź nurkom, którzy pracowali pod wodą przez ustaloną odgórnie liczbę godzin.
     Na atrakcyjność wynagrodzeń żołnierzy wpływają jednak przede wszystkim dodatki stałe. Oprócz popularnej „trzynastki”, otrzymują oni wypłacany raz w roku równoważnik mundurowy, którego wartość wynosi ok. 2000 dla podoficerów i oficerów oraz 4200 dla generałów. Każdemu żołnierzowi przysługuje również gratyfikacja urlopowa. Jej wysokość zależy od ilości członków rodziny pracownika – dodatek przysługuje bowiem również małżonkowi oraz wszystkim uczącym się dzieciom i wynosi 540 złotych na osobę. Raz w roku żołnierz i jego rodzina otrzymują także zwrot kosztów przejazdu do wybranego miejsca w kraju oraz powrotu do domu. Ponadto pracownicy wojska są nagradzani finansowo za każde pięć lat służby – dodatek ten jest naliczany procentowo od pensji podstawowej i zwiększa się wraz ze stażem pracy. Oficerowie na stanowiskach dowódczych otrzymują dodatkowy bonus pieniężny, którego wartość waha się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.
     Żołnierze pragnący zwiększyć swoje i tak atrakcyjne zarobki mogą wziąć udział w misji zagranicznej. Podoficerom, którzy zdecydują się wyjechać przysługuje dodatkowe wynagrodzenie wynoszące około 3000-4000 złotych, natomiast zarobki oficerów mogą sięgać nawet 8000 złotych. Jeszcze wyższe dodatki przysługują żołnierzom biorącym udział w akcjach bojowych lub związanych z zapobieganiem aktom terroryzmu. Za przebywanie w strefie działań wojennych lub udział w akcjach zbrojnych żołnierzom przysługuje dodatek wynoszący odpowiednio 66 i 110 złotych za dzień pracy. Trudne warunki klimatyczne lub bytowe podnoszą pensje średnio o 1300-1500 złotych.
     Choć zainteresowanie udziałem w misjach zagranicznych jest wciąż duże, to jednak większość żołnierzy woli zostać w kraju i otrzymywać atrakcyjne wynagrodzenie bez ponoszenia dodatkowego ryzyka.

Rząd spłaci część Twojego kredytu hipotecznego.

     To nie żart! Zgodnie z zapowiedzią premiera osoby, które straciły pracę i w efekcie tego stały się niewypłacalne mogą liczyć na pomoc rządu w spłacie kredytu hipotecznego. Bezrobotni będą mogli skupić się całkowicie na poszukiwaniu pracy, nie martwiąc się przy tym o utratę mieszkania. Przez cały rok nie zapłacą oni ani jednej raty kredytu hipotecznego, gdyż środki na ten cel będą przekazywane bankom przez Fundusz Pracy. Koszt przeprowadzenia tegoż przedsięwzięcia wyniesie ok. 300-400 mln zł.
     Podczas debaty nad planami zabezpieczenia gospodarki i obywateli przed skutkami kryzysu premier poinformował także o utworzeniu rezerwy solidarności społecznej oraz podniesieniu gwarancji zabezpieczających wypłacalność depozytów. Donald Tusk wyraził również nadzieję, że wszystkie partie przyczynią się do pozyskania funduszy, które mogłyby zostać przeznaczone na realizację antykryzysowych projektów. Sposobem na zgromadzenie odpowiedniej ilości środków finansowych może być zaprzestanie finansowania działalności ugrupowań politycznych z budżetu państwa w latach 2009-2010. Premier zaproponował także wstrzymanie corocznych podwyżek przeznaczonych dla najwyższych urzędników państwowych.
     Podczas trwania debaty poruszono również temat zahamowania wzrostu cen energii elektrycznej. Priorytetem Tuska jest ochrona wszystkich odbiorców detalicznych prowadzących gospodarstwa domowe. Szef rządu podkreślił jednak, iż zdaje sobie sprawę z tego, iż wysokie ceny energii elektrycznej dla przedsiębiorców mogą przełożyć się na tworzenie oszczędności kosztem pracowników. W efekcie wyższe rachunki za prąd mogłyby prowadzić do redukcji zatrudnienia w niektórych firmach, a tym samym wzrostu bezrobocia. 
     Szef rządu wspomniał także o tym, że międzynarodowy kryzys nie przeszkodzi w realizacji zaplanowanych wcześniej inwestycji. Jeszcze w tym roku zostaną przeprowadzone przetargi na łączną kwotę 29 miliardów złotych, w najbliższym czasie ruszyć ma także budowa słynnego gazoportu. Niebawem ruszą inwestycje drogowe i energetyczne, w tym również ekologiczne projekty dotyczące energii odnawialnej. Na realizację inwestycji energetycznej rząd zamierza przeznaczyć około 400 – 500 milionów euro, natomiast plany związane z ekologicznymi inwestycjami wysokiego ryzyka będą wymagać nakładu ok. 1.5 miliarda złotych. 
     Pomimo coraz bardziej odczuwalnych efektów kryzysu gospodarczego Donald Tusk pragnie jak najszybciej osiągnąć porozumienie w sprawie przystąpienia Polski do strefy euro. Jego zdaniem jakiekolwiek opóźnienia mogą doprowadzić do poważnych problemów związanych ze sfinansowaniem deficytu.
     Podczas debaty związanej z planami uchronienia gospodarki i obywateli przed negatywnymi skutkami kryzysu padło wiele propozycji oraz kilka deklaracji podjęcia konkretnych działań. Pozytywnym aspektem rozmów jest z pewnością widoczna troska o dobro pracowników i chęć poszukiwania rozwiązań mających na celu zahamowanie wzrostu bezrobocia. To nie jedyne inicjatywy rządu, których celem jest zażegnanie kryzysu gospodarczego. Najprawdopodobniej już niedługo Donald Tusk wysunie kolejne propozycje polepszenia sytuacji na polskim rynku pracy, gdyż sprawa ta należy aktualnie do priorytetów rządu.

Weterynarz - prestiżowy zawód dla ambitnych miłośników zwierząt.

     O zawodzie lekarza weterynarii marzy bardzo wielu młodych ludzi. Droga do zdobycia wiedzy na temat leczenia zwierząt jest jednak na tyle trudna, że większość osób rezygnuje z kształcenia się w tym kierunku, lub odpada podczas rekrutacji na studia weterynaryjne. Wbrew powszechnie panującej opinii weterynarzami nie zostają ludzie, którzy jedynie lubią zwierzęta, lecz ambitne jednostki, gotowe wciąż poszerzać wiedzę z zakresu biologii i chemii – osoby, które nie widzą świata poza nauką i udzielaniem pomocy zwierzętom.
     Karierę lekarza weterynarii można zacząć już w technikum weterynaryjnym lub w klasie biologiczno-chemicznej. Najważniejsze jest jednak ukończenie studiów z zakresu weterynarii. W Polsce istnieją jedynie cztery uczelnie kształcące w tym kierunku, zalicza się do nich: Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz wrocławską Akademię Rolniczą. Z racji ograniczonej ilości miejsc oraz wysokich wymagań stawianych przyszłym lekarzom niezwykle trudno jest dostać się na weterynarię. Osoby, którym udało się zdać egzaminy wstępne mają przed sobą trudne i czasochłonne studia wypełnione nauką teorii oraz licznymi praktykami w klinikach weterynaryjnych oraz innych instytucjach.
     Od przyszłego weterynarza wymaga się nie tylko dyplomu, lecz również określonych umiejętności i cech osobowościowych. W tym zawodzie odnajdą się osoby odporne na stres oraz ludzie potrafiący szybko podejmować decyzje. Dobry weterynarz musi być także spostrzegawczy i dokładny oraz sprawny fizycznie, gdyż praca wymaga ciągłego ruchu oraz aktywności nawet przez kilkanaście godzin na dobę. Z racji tego, że chore zwierzęta są zwykle wystraszone i drażliwe, lekarz weterynarii powinien odznaczać się cierpliwością i empatią – jednym słowem musi on mieć dobre podejście dla zwierząt. Istnieją też pewne przeciwwskazania do wykonywania tegoż zawodu – zalicza się do nich daltonizm, problemy ze słuchem oraz wszelkiego rodzaju alergie na pierze, bądź sierść.
     Absolwenci weterynarii najczęściej poszukują pracy w prywatnych lecznicach dla zwierząt. Nie oznacza to jednak, że klinika weterynaryjna stanowi dla nich jedyną alternatywę – niektóre osoby wybierają zatrudnienie także w stacjach sanitarno-epidemiologicznych lub znajdują pracę na stanowisku inspektora weterynarii.
     Praca weterynarza wiąże się z nieustannym zdobywaniem wiedzy na temat nowoczesnych metod leczenia zwierząt, najbardziej rozchwytywani weterynarze regularnie uczestniczą w branżowych kursach, szkoleniach oraz sympozjach. Poszerzanie wiedzy może być jednak czynnością przyjemną, w przeciwieństwie do odbywania wielogodzinnych dyżurów nocnych oraz świątecznych. Weterynarze często pracują w systemie zmianowym, a rekordziści spędzają w klinikach nawet po 12 godzin dziennie. Nagrodą za zaangażowanie w leczenie czworonożnych pacjentów jest nie tylko satysfakcja, ale również wysokie zarobki. Weterynarze pracujący w całodobowych klinikach, które mieszczą się w większych miastach zarabiają średnio 5000-7000 złotych, a rekordziści osiągają nawet czterokrotność tej kwoty. Wynagrodzenia lekarzy weterynarii pracujących na wsiach i w małych miejscowościach są już mniej obiecujące i często nie przekraczają nawet 2 000 złotych netto.

Bezrobotny na pół etatu jako sposób na zażegnanie kryzysu?

     W związku z tym, że sytuacja na polskim rynku pracy staje się coraz trudniejsza, pracodawcy oraz związki zawodowe nie ustają w poszukiwaniu recepty na zmniejszony popyt oraz rosnące bezrobocie. Kilka tygodni temu pracodawcy wyszli z inicjatywą utworzenia indywidualnych kont czasu pracy dla każdego pracownika oraz wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do dwunastu miesięcy. Pomimo tego, że wciąż nie zapadła decyzja w sprawie wprowadzenia w życie tych innowacyjnych pomysłów, pracodawcy doszli już do porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie nowego projektu, którym jest instytucja „częściowego bezrobocia”.
     Idea „częściowego bezrobocia” od dawna funkcjonuje w niektórych krajach Europy Zachodniej, takich jak Francja, Rumunia, Niemcy czy Wielka Brytania, i skutecznie przyczynia się do zmniejszania stopy bezrobocia. Dlaczego propozycja pracodawców może być korzystna dla polskich pracowników oraz przedsiębiorców?
    Przede wszystkim dlatego, że pozwala zastopować falę zwolnień, która zagraża głównie pracownikom firm produkcyjnych. Projekt ten niesie za sobą liczne korzyści również dla pracodawców, którzy oszczędzą na kosztach związanych z wypłacaniem odpraw oraz organizowaniem rekrutacji po zażegnaniu kryzysu. Dzięki instytucji „częściowego bezrobocia” będą oni mogli obniżyć wymiar czasu pracy swoich zespołów. Zgodnie z tym projektem, pracodawcy nie musieliby zwalniać dużej części swoich pracowników – wystarczyłoby jedynie skrócić czas pracy całej załogi. W ten sposób pracownicy nie straciliby źródła utrzymania, a pracodawca nie ponosiłby dodatkowych kosztów zatrudnienia w czasie kryzysu, kiedy wiele firm musi obcinać wszelkie wydatki.
     Zmniejszenie wymiaru czasu pracy wiązałoby się z otrzymywaniem odpowiednio niższego wynagrodzenia. Mimo wszystko rozwiązanie to jest korzystne dla pracowników, gdyż mogliby oni liczyć na dodatkowe wsparcie finansowe z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.  Projekt zaproponowany przez pracodawców jest bardzo potrzebny z punktu widzenia polskiej gospodarki, ponieważ pozwala zmniejszyć koszty związane z wypłacaniem zasiłków osobom bezrobotnym. Sprzyja również aktywizacji pracowników, dla których bardziej opłacalne będzie utrzymanie dotychczasowej posady w mniejszym wymiarze czasowym, niż porzucenie pracy i utrzymywanie się z zasiłku.
     Instytucja „częściowego bezrobocia” jest zaplanowana jako rozwiązanie tymczasowe, którego zastosowanie byłoby możliwe jedynie wtedy, gdy dane przedsiębiorstwo znajdzie się w trudnej sytuacji finansowej. Z opcji „półbezrobocia” będą mogli skorzystać tylko ci pracodawcy, którzy z góry zadeklarują ile czasu potrzebują, by poradzić sobie z problemami finansowymi. „Częściowe bezrobocie” nie może jednak trwać dłużej, niż pół roku. Jest to bardzo krótki czas w porównaniu z terminami obowiązującymi w krajach Europy Zachodniej, gdyż na przykład w Luksemburgu okres ten wynosi aż 3 lata.
     Rozmowy pracodawców ze związkami zawodowymi na temat „częściowego bezrobocia” powoli dobiegają końca. O wejściu w życie powyższych ustaleń zadecyduje rząd, lecz pracodawcy już teraz zastrzegają, że zgodzą się na wprowadzenie „półbezrobocia” tylko wtedy, gdy powstaną indywidualne konta czasu pracy oraz roczne rozliczenia czasu pracy.

Studencie, czas na praktyki!

     Luty to czas, w którym wiele firm oraz instytucji państwowych zaczyna prowadzić rekrutacje praktykantów. W większości z nich wciąż można składać dokumenty takie, jak curriculum vitae i list motywacyjny, a niekiedy także portfolio. Szczęśliwi praktykanci rozpoczną naukę zawodu w marcu lub kwietniu i będą zdobywać doświadczenie przez kolejny miesiąc, kwartał lub jeszcze dłuższy okres czasu. Jeśli chcesz dołączyć do grona tegorocznych praktykantów, już dzisiaj zapoznaj się z ofertami praktyk i czym prędzej wyślij swoją aplikację do kilku wybranych firm!
     Poszukiwania interesujących ofert praktyk lub staży warto zacząć od sprawdzenia ogromnej bazy danych, jaką jest Internet. Informacje dotyczące rekrutacji praktykantów znajdziesz na portalach poświęconych pracy, takich jak www.zarabiaj.pl oraz stronach konkretnych firm, które przyjmują studentów na praktyki. Spisz na kartce nazwy wszystkich większych firm z Twojego regionu i zajrzyj na ich strony (szczególną uwagę zwróć na podstrony zatytułowane „Praca” i „Kariera” lub szukaj wiadomości o rekrutacji studentów na stronie głównej). Nie skupiaj się wyłącznie na firmach z interesującej Cię branży – pamiętaj, że największe przedsiębiorstwa, takie jak Telekomunikacja Polska, Grupa Żywiec S.A. itp., składają się z wielu działów, w których zatrudnienie znajdują prawnicy, handlowcy, przedstawiciele ds. rekrutacji, informatycy oraz przedstawiciele innych zawodów. Niekiedy nie trzeba wysyłać życiorysu, ani listu motywacyjnego, aby wziąć udział w naborze praktykantów.  Część firm rekrutuje studentów na podstawie formularzy aplikacyjnych zamieszczonych bezpośrednio na stronie internetowej. Zazwyczaj są to obszerne kwestionariusze, które łączą w sobie funkcje życiorysu i listu motywacyjnego, a czasami zawierają także pytania dotyczące cech osobowościowych kandydata lub zadania o charakterze testowym lub opisowym.
     Ciekawe oferty praktyk można również znaleźć w gazetach oraz na uczelnianych tablicach ogłoszeń. Część studentów udaje się także do uczelnianych biur karier, gdzie wybór ofert praktyk jest bardzo duży. Pracownicy biur karier nie tylko przedstawiają kandydatom interesujące propozycje pracodawców organizujących właśnie rekrutacje, lecz często także pośredniczą w załatwianiu formalności oraz udzielają rad dotyczących napisania cv oraz listu motywacyjnego.
     Niekiedy nabór studentów na praktyki przypomina selekcję kandydatów do pracy. Coraz częściej pracodawcy nie satysfakcjonują jedynie dobre wyniki w nauce, a od przyszłych praktykantów oczekuje on bardzo dobrej znajomości co najmniej jednego języka obcego, świetnej obsługi komputera oraz kilkumiesięcznego doświadczenia zawodowego. Tak duże wymagania stawiają zwykle pracodawcy, którzy oferują płatne praktyki i szukają osoby, która dołączy do grona stałych pracowników po ukończeniu studiów.
     Z roku na rok praktyki cieszą się coraz większym zainteresowaniem studentów. Ogromna konkurencja sprawia, że młodzi praktykanci toczą zaciekłe walki o miejsca i próbują swoich sił w wieloetapowych rekrutacjach. Zwiększa się również liczba firm oferujących studentom zdobycie doświadczenia zawodowego. Praktyki cieszą się niesłabnącą popularnością wśród studentów, gdyż dzięki nim młodzi ludzie nie tylko zwiększają swoje kompetencje zawodowe, ale również zyskują szansę na zdobycie zatrudnienia w wymarzonym miejscu pracy.

Zatrudnij niepełnosprawnego i upomnij się o zwrot kosztów.

     Pracodawcy, którzy zdecydują się na zatrudnienie osoby niepełnosprawnej mogą liczyć na liczne dofinansowania. Jednym z nich jest zwrot kosztów związanych z przystosowaniem stanowiska pracy dla potrzeb pracownika dotkniętego kalectwem. Sprawdź, czy Ty też możesz ubiegać się o zwrot poniesionych wydatków.
     Najważniejszym warunkiem, jaki musi spełnić pracodawca, jest zatrudnienie osoby niepełnosprawnej na minimum 3 lata. Jeśli okres zatrudnienia wyniesie mniej niż 36 miesięcy, pracodawca będzie zmuszony do zwrotu części dofinansowania. Wysokość tej kwoty będzie zależała od długości zatrudnienia niepełnosprawnego, nie może być jednak niższa niż 1/6 wartości dofinansowania otrzymanego z Funduszu. Takiej sytuacji można jednak uniknąć - wystarczy przyjąć do pracy osobę upośledzoną fizycznie lub umysłowo, która zajmie miejsce niepełnosprawnego poprzednika. Warunkiem jest zatrudnienie osoby niepełnosprawnej, która została skierowana do pracy przez powiatowy urząd pracy i powiększyła grono pracowników wciągu 3 miesięcy od rozwiązania stosunku pracy z poprzednim pracownikiem na danym stanowisku.
     Ideą przewodnią wprowadzenia zwrotu kosztów przystosowania stanowiska pracy dla osoby niepełnosprawnej jest wyrównanie szans kandydatów dotkniętych kalectwem na rynku pracy. W związku z tym błędem jest wnioskowanie o przyznanie dofinansowania całości kwoty przeznaczonej na utworzenie stanowiska pracy dla osoby niepełnosprawnej. Oznacza to, że pracodawca nie może liczyć na zwrot kosztów pomalowania pomieszczenia biurowego, bądź kupna urządzeń takich jak komputer czy drukarka, gdyż nie są to wydatki bezpośrednio związane z przystosowaniem stanowiska dla pracownika niepełnosprawnego. Wartość dofinansowanie jest najczęściej równa kwocie, która stanowi różnicę pomiędzy kosztami wyposażenia zwykłego stanowiska pracy, a przystosowaniem tegoż stanowiska na potrzeby osoby niepełnosprawnej. 
     Dobrą wiadomością dla pracodawców jest informacja o zwrotach wydatków związanych z zatrudnianiem pracowników pomagających niepełnosprawnemu w wykonywaniu niektórych obowiązków, bądź usprawniających komunikację pomiędzy nim, a resztą zespołu.
     Warto jeszcze dodać, że o zwrot możesz ubiegać się wtedy, gdy zatrudniona przez Ciebie osoba niepełnosprawna była bezrobotna lub poszukiwała pracy i została skierowana do Twojej firmy przez powiatowy urząd pracy. Na dofinansowanie możesz liczyć także w sytuacji, w której niepełnosprawność pracownika powstała w okresie zatrudnienia w Twoje firmie. Kalectwo nie mogło być jednak efektem naruszenia przepisów dotyczących bezpieczeństwa w miejscu pracy.
     Jeśli spełniasz wszystkie powyższe warunki i chcesz ubiegać się o zwrot z tytułu przystosowania stanowiska pracy dla osoby niepełnosprawnej, nie pozostaje Ci nic innego, jak skompletować wszystkie potrzebne dokumenty i złożyć je wraz z wnioskiem do starosty. Po wykonaniu powyższych czynności pozostaje tylko uzbroić się w cierpliwość i poczekać na pozytywne rozpatrzenie wniosku. O tym, czy otrzymasz zwrot kosztów związanych z przystosowaniem stanowiska dla osoby niepełnosprawnej dowiesz się w ciągu 30 dni od daty złożenia dokumentów.

Niepełnosprawni pracownicy mogą liczyć na przywileje.

     W Polsce problem niepełnosprawności jest nieustannie spychany na dalszy plan. Dopiero niedawno stało się o nim głośno dzięki kampanii społecznej zatytułowanej „Niepełnosprawni – pełnosprawni w pracy”. Dzięki niej wielu pracodawców nie tylko wyzbyło się stereotypów dotyczących pracowników upośledzonych fizycznie lub umysłowo, ale także poznało liczne korzyści płynące z zatrudnienia osób niepełnosprawnych. O tym, dlaczego warto zatrudniać ludzi dotkniętych kalectwem napiszemy innym razem, dzisiaj bowiem skupimy się na przywilejach, na które mogą liczyć niepełnosprawni, prowadzący aktywne życie zawodowe.
     Pracowników upośledzonych fizycznie lub umysłowo obowiązuje skrócony czas pracy. Oznacza to, że nie mogą oni pracować dłużej, niż 8 godzin na dobę i 40 godzin tygodniowo. Jeśli w grę wchodzi umiarkowany lub znaczny stopień niepełnosprawności, to czas pracy ulega dodatkowemu skróceniu i wynosi 7 godzin dziennie oraz 35 godzin tygodniowo. Osoba dotknięta kalectwem nie może wykonywać obowiązków służbowych w godzinach nocnych, ani też w ramach nadgodzin – wyjątkiem jest zatrudnienie przy pilnowaniu osób lub mienia. Warto przy tym pamiętać, że skrócenie czasu pracy nie jest równoznaczne z obniżeniem wartości wynagrodzenia niepełnosprawnego pracownika. Niepełnosprawnemu przysługuje także prawo do zrezygnowania z tego przywileju, jednak jest to możliwe tylko wtedy, gdy lekarz nie stwierdzi żadnych przeciwskazań zdrowotnych do wykonywania pracy w normalnym trybie.
     Wielu dotkniętych kalectwem pracowników musi wykonywać ćwiczenia gimnastyczne, które mają na celu zwiększenie ich sprawności, lub też potrzebuje więcej odpoczynku ze względu na zły stan zdrowia. To właśnie dla nich przeznaczona jest dodatkowa piętnastominutowa przerwa, która jest wliczona do czasu pracy.
     Pracownicy, u których stwierdzono umiarkowany lub znaczny stopień niepełnosprawności mają prawo do wykorzystania dodatkowych dziesięciu dni roboczych w ramach urlopu wypoczynkowego. Przywilej ten przysługuje od momentu przepracowania roku od dnia, w którym stwierdzono umiarkowany lub znaczny stopień niepełnosprawności.
     Osoby dotknięte kalectwem mogą bez przeszkód uczestniczyć w turnusach rehabilitacyjnych. Jeśli niepełnosprawny zdecyduje się na udział w turnusie trwającym nie więcej, niż 21 dni roboczych, zachowa on prawo do otrzymania wynagrodzenia za czas zwolnienia od pracy. Pracodawca zapłaci także za dni, w których niepełnosprawny pracownik będzie brał udział w zabiegach, wykonywał badania, a także zaopatrywał się w sprzęt ortopedyczny, bądź naprawiał niezbędne mu urządzenia medyczne. Wynagrodzenie za dodatkowy urlop będzie jednak przysługiwało wyłącznie wtedy, gdy wykonanie powyższych czynności będzie możliwe jedynie w czasie pracy. Możliwość uzyskania płatnego zwolnienia w opisanych wyżej sytuacjach dotyczy tylko niepełnosprawnych, u których stwierdzono umiarkowany lub znaczny stopień niepełnosprawności.
     Pracownicy dotknięci kalectwem są dodatkowo chronieni przez polskie prawo. Wydaje się więc, że gdyby nie wciąż obecne w naszym społeczeństwie stereotypy i uprzedzenia w stosunku do osób upośledzonych fizycznie lub umysłowo, niepełnosprawni mogliby z powodzeniem osiągać dobre wyniki w pracy bez ryzyka poniesienia uszczerbku na zdrowiu.

Jak zostać sklepowym detektywem?

     Zwiększona konkurencja oraz rosnące oczekiwania klientów sprawiają, że firmy, które chcą być nadal atrakcyjne dla konsumentów nie mogą zniechęcać klientów niefachową obsługą, bądź lekceważeniem ze strony pracowników. Dotyczy to przede wszystkim przedsiębiorstw, dla których priorytetem jest kontakt pracownika z klientem, chodzi więc przede wszystkim o restauracje, kawiarnie, banki oraz sklepy. Trudno jednak obserwować ekspedientkę lub kelnera przez 8 godzin dziennie, by móc zweryfikować ich nastawienie na potrzeby konsumenta. Coraz bardziej powszechnym sposobem na skuteczne kontrolowanie pracowników zajmujących się obsługą klienta jest wynajęcie zewnętrznego audytora, który obiektywnie oceni jakość oraz efektywność pracy personelu.
     Tajemniczym klientem, bo o nim właśnie mowa, może zostać każdy. Nie trzeba mieć żadnego doświadczenia zawodowego, konkretnego wykształcenia, bądź szczególnych umiejętności – wystarczy być osobą dokładną, która lubi wypełniać ankiety i dysponuje kilkoma godzinami wolnymi w miesiącu. Warto jednak pamiętać, że w Polsce tajemniczy klient nie zdoła się utrzymać wyłącznie z obserwacji pracy kelnerów, ekspedientek czy doradców klienta. Jest to raczej praca dodatkowa, dzięki której można dorobić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie. Jeśli zadaniem audytora jest na przykład wizyta w restauracji, bądź zrobienie zakupów w sklepie obuwniczym, to wszystkie zakupione przez niego przedmioty będą stanowiły dodatkową formę wynagrodzenia.
     Praca tajemniczego klienta nie należy do zajęć szczególnie trudnych, bądź męczących. Ogranicza się ona do wcielania się w rolę przeciętnego klienta i dokonywania oceny zachowania personelu względem konsumenta. „Sklepowy detektyw” sprawdza więc uprzejmość i zaangażowanie pracowników, szybkość obsługi oraz estetykę pomieszczeń, w których prezentowany jest towar. Nierzadko tajemniczy klient testuje też cierpliwość nieświadomego kontroli personelu prosząc o pokazanie kilkunastu par spodni, bądź narzekając na źle doprawioną potrawę. Najważniejszą częścią pracy w tym zawodzie jest jednak wypełnianie ankiet stworzonych na podstawie indywidualnych oczekiwań pracodawcy oraz norm ustalanych dla danego stanowiska. Oczywiście personel nie może zorientować się, że dany klient jest audytorem, gdyż zdyskwalifikowałoby to całe badanie. Dla większego bezpieczeństwa tajemniczy klienci wypełniają ankiety dopiero po opuszczeniu miejsca kontroli. Wyniki badań są następnie przesyłane pracodawcom przez Internet.
     Gdzie można szukać pracy na tym stanowisku? Tajemniczych klientów poszukują najczęściej firmy zajmujące się organizowaniem badań opinii publicznej, a także agencje modelek i hostess oraz przedsiębiorstwa organizujące różnego rodzaju eventy.  Choć tajemniczy klienci pracują już na terenie całej Polski i przeprowadzają badania zarówno dla międzynarodowych koncernów, jak i dla niewielkich restauracji, bądź sklepików, to jednak stosunkowo trudno jest znaleźć zatrudnienie w tym zawodzie. Oferty pracy pojawiają się rzadko, gdyż najbardziej cenione są osoby z polecenia, których zaangażowanie oraz lojalność wobec pracodawcy zostały już potwierdzone. Kandydaci do pracy na tym stanowisku mogą jednak także wypełnić ankiety rekrutacyjne, które znajdują się na stronach firm badających opinie konsumentów oraz oferujących kompleksową obsługę przedsiębiorstw z zakresu merchandisingu, promocji towarów itp.

Następna strona »

Biznes i Ekonomia Katalog