Wpisane 06:36, 7 marzec 2009 przez Nina

     Codziennie słyszymy o likwidacji kolejnych zakładów pracy, zwolnieniach grupowych oraz wzroście stopy bezrobocia. Wydaje się, że widmo spowolnienia gospodarczego i, co za tym idzie, pogarszającej się sytuacji przedsiębiorców oraz samych pracowników sprawia, iż nikt nie może czuć się bezpiecznie na polskim rynku pracy. Okazuje się jednak, że niektórzy pracownicy nie muszą martwić się o swoje zatrudnienie. Spośród wąskiej grupy szczęśliwców można wymienić inżynierów, dla których znalezienie atrakcyjnej pracy nadal nie stanowi dziś większego problemu.
     Zgodnie z wynikami ankiet, które zostały uzyskane przez Bank Danych o Inżynierach, ponad 58% respondentów bardzo optymistycznie widzi swoją przyszłość zawodową. Istotnie, osoby z wyższym wykształceniem technicznym mają powody do zadowolenia, gdyż problem bezrobocia w najmniejszym stopniu dotknie właśnie inżynierów. Aktualnie jedynym odczuwalnym dla tej grupy zawodowej efektów kryzysu na polskim rynku pracy jest zatrzymanie wzrostu wynagrodzeń. Przypomnijmy, że jeszcze pod koniec ubiegłego roku przeciętna pensja inżyniera wynosiła 5062 zł, podczas gdy wartość średniej pensji w Polsce utrzymywała się na poziomie 3149.82 zł brutto (dane pochodzą z raportów płacowych opracowanych przez BDI). W tym roku inżynierowie nie powinni się raczej spodziewać wzrostu płac, co więcej, niektórzy pracodawcy mogą nawet obniżyć wynagrodzenia ze względu na zmniejszony popyt produktów i problemy finansowe, z którymi borykają się firmy. Niektóre osoby z wyższym wykształceniem mogą być zagrożone zwolnieniem, lecz nawet wtedy nie muszą one obawiać się przejścia na bezrobocie. W Polsce wciąż brakuje inżynierów, którzy są szczególnie cenieni w branży energetycznej, farmaceutycznej oraz w budownictwie drogowym. Inżynierowie są zatrudniani również w przedsiębiorstwach motoryzacyjnych oraz firmach zajmujących się produkcją sprzętu AGD, bądź budownictwem mieszkaniowym. Wprawdzie sytuacja wielu firm działających w powyższych branżach jest ostatnio niestabilna, lecz zagrożeni zwolnieniami są raczej pracownicy szeregowi, niż osoby z wykształceniem technicznym. Inżynierowie dostają wymówienia dopiero wtedy, gdy przedsiębiorstwo upada, w pozostałych sytuacjach pracodawcy wolą zatrzymać w firmie fachowców, gdyż rekrutacje inżynierów są bardzo kosztowne i nie zawsze umożliwiają wyłonienie odpowiednio wykwalifikowanych osób. W tej sytuacji dużo bardziej opłacalne staje się przeczekanie kryzysu bez zwalniania pracowników z wyższym wykształceniem technicznym. Niekiedy jednak inżynierowie przypłacają utrzymanie pracy zmniejszeniem wynagrodzeń lub wycofaniem bonusów finansowych i pozafinansowych.  Nie wszyscy pracownicy akceptują ten stan rzeczy, czego efektem jest zainteresowanie zagranicznymi ofertami pracy. Norwescy i brytyjscy pracodawcy wciąż kuszą polskich inżynierów atrakcyjnymi wynagrodzeniami oraz dobrymi warunkami bytowymi. Według danych BDI ok. 17% inżynierów zadeklarowało chęć wyjazdu poza granice kraju w celu podjęcia pracy zarobkowe.
     Wszystko wskazuje jednak na to, że nawet, jeśli sytuacja inżynierów w Polsce nieznacznie się pogorszy, to na krótko. Już niebawem ruszą bowiem liczne przedsięwzięcia finansowane ze środków unijnych, a także rozpoczną się przygotowania do Euro 2012, dzięki czemu inżynierowie znowu znajdą się w grupie najbardziej poszukiwanych pracowników.

Wpisane 11:30, 4 marzec 2009 przez Nina

     Od 1 marca wzrosną najniższe emerytury oraz renty, na podwyżkę mogą liczyć także wszystkie osoby, które otrzymują różnego rodzaju dodatki, np. kombatanckie, pielęgnacyjne i kompensacyjne. W wyniku waloryzacji świadczeń wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeciętna podwyżka wyniesie około 85 złotych. Jak podaje rzecznik prasowy ZUS-u, wartość emerytur wzrośnie średnio o 91 złotych, a zatem przeciętne świadczenie emerytalne wyniesie 1 606 złotych. Poniżej znajdziesz informacje dotyczące podwyżek dla emerytów, a także wzrostu wartości rent i dodatków.
     Waloryzacja rent i emerytur spowoduje zwiększenie wartości świadczeń, przyznawanych około 7.7 mln osób. Od 1 marca 2009 najniższe świadczenia powinny wzrosnąć o kwotę, będącą iloczynem dotychczasowej wartości świadczenia i wskaźnika waloryzacji, który aktualnie wynosi 106.1%. W rezultacie najniższa emerytura oraz renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, a także renta rodzinna wzrosną o 38.81 złotego i wyniosą 675.10 zł. Na nieco mniejszą podwyżkę mogą liczyć osoby, które pobierają rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy – jej wartość zwiększy się o 29.86 i w efekcie renta będzie równa kwocie 519.30 zł. Efektem waloryzacji jest również wzrost najniższych rent, wypłacanych wszystkim tym, którzy zachorowali na chorobę zawodową, bądź doświadczyli wypadku przy pracy. Po marcowej podwyżce więcej pieniędzy otrzymają osoby całkowicie niezdolne do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową oraz osoby pobierające rentę rodzinną wypadkową – w obydwu przypadkach wartość świadczenia wzrośnie o 46.57 złotych i wyniesie 810 złotych i 12 groszy. Renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową wzrosną natomiast o 35.83 zł, a ich wartość będzie równa 623.16 zł.
     Waloryzacji podlegają także dodatki: kombatanckie, pielęgnacyjne, dla sierot zupełnych, kompensacyjne oraz za tajne nauczanie. Na wyższe świadczenia mogą liczyć również: żołnierze zastępczej służby wojskowej przymusowo zatrudniani w kopalniach węgla, rud uranu oraz kamieniołomach i batalionach budowlanych. Wszystkie osoby, które były deportowane do pracy przymusowej, bądź zostały osadzone w obozach pracy przez ZSRR i III Rzeszę, jak również cywilni niewidomi, którzy stali się ofiarami działań wojennych i kombatanci skorzystają z podwyżek spowodowanych waloryzacją świadczeń. Najwięcej zyskają cywilni niewidomi będący ofiarami działań wojennych, którzy otrzymają o 567 złotych i 8 groszy więcej, niż dotychczas. Pozostałe grupy osób pobierających dodatki dostaną podwyżki w wysokości od 8.68 zł, do 325.36 zł.
     Waloryzacja obejmie także osoby, którym przysługują świadczenia przedemerytalne oraz zasiłki przedemerytalne. Wzrost wartości świadczeń dotyczy około 168 000 osób z obydwu grup i wyniesie ponad 8 i pół miliona złotych. Pozytywne skutki rewaloryzacji odczują także osoby, które otrzymują emerytury pomostowe oraz okresowe emerytury kapitałowe - w ich przypadku wysokość świadczeń będzie obliczana na tych samych zasadach, co emerytury i renty wypłacane z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Wpisane 16:54, 2 marzec 2009 przez Nina

     Rozpoczął się marzec, a zatem powinieneś już otrzymać od pracodawców i innych płatników roczne rozliczenie PIT. Termin dostarczenia odpowiednich dokumentów pracownikowi minął wraz z ostatnim dniem lutego. Jeśli wciąż nie otrzymałeś formularza PIT-11, lepiej upomnij się o swoje rozliczenie, gdyż brak dokumentu nie zwalnia Cię z obowiązku złożenia rocznego zeznania podatkowego do 30 kwietnia. Co więcej, zaniedbanie biurokratycznego obowiązku może Cię sporo kosztować, gdyż dla pracowników, którzy nie dopełnili wszystkich formalności w Urzędzie Skarbowym przewidziano kary finansowe.
     Co w takim razie powinieneś zrobić, jeśli wciąż nie otrzymałeś formularza PIT-11? Przede wszystkim sprawdź, czy rozliczenie zostało do Ciebie wysłane. Możliwe, że zawiniła poczta i dokument trafi do Twoich rąk jeszcze w tym tygodniu. Niestety jednak nie można wykluczyć, iż PIT nie został wysłany przez pracodawcę. W tej sytuacji powinieneś jak najszybciej skontaktować się z szefem, bądź działem kadr i ustalić realny termin przesłania listu z rozliczeniem.
     Niekiedy pracownicy mają problem z uzyskaniem należnego im dokumentu, gdyż pracodawca odmawia sporządzenia PIT-u. Niezależnie od stanowiska pracodawcy, na pracowniku wciąż jednak ciąży obowiązek rozliczenia podatku w określonym czasie. Jeżeli więc z winy pracodawcy złożysz PIT-11 po 30 kwietnia, to i tak będziesz zmuszony udowodnić urzędnikom przyczyny opóźnienia. Jeśli chcesz uniknąć ewentualnej grzywny i problemów natury formalnej, postaraj się o przekonywający dowód na Twoją niewinność. Może nim być na przykład skierowane do pracodawcy pismo z żądaniem wystawienia PIT-u. Upewnij się, że Twój pracodawca otrzymał przesyłkę – w tym celu możesz wysłać dokument listem poleconym lub przekazać go adresatowi za pokwitowaniem.
     Jeśli i tym razem Twoje działania nie przyniosą oczekiwanego efektu, nie pozostaje już nic innego, jak poinformować o całym zajściu odpowiedni urząd skarbowy. Zawiadomienie powinno mieć formę pisemną i musi zawierać takie informacje, jak: imię, nazwisko, adres i NIP pracownika oraz nazwisko (lub nazwę), adres i NIP pracodawcy, bądź innego płatnika.
     Teraz pozostaje Ci już tylko mieć nadzieję, że Twój pracodawca przestraszy się konsekwencji nie doręczenia PIT-u na czas i naprawi swój błąd przed upływem terminu składania rozliczenia podatkowego. Jeśli to jednak nie nastąpi, będziesz zmuszony oszacować swoje dochody z minionego roku i złożyć zeznanie wraz z informacją o możliwości zaistnienia błędów. Nie zawsze jednak istnieje ryzyko błędnego oszacowania zeszłorocznych zysków przez pracownika. Tego problemu unikną choćby osoby pracujące w ramach umowy o dzieło, gdyż na wystawianym każdorazowo rachunku znajdują się wszystkie kwoty, niezbędne do sporządzenia rozliczenia.
     Brak PIT-u wystawionego przez pracodawcę może stanowić poważny problem. Zanim jednak zaczniesz podejrzewać szefa o lenistwo lub złe intencje sprawdź, czy dokumenty zostały wysłane na właściwy adres oraz czy nie zostały zagubione przez pracowników poczty.

Wpisane 23:00, 1 marzec 2009 przez Nina

     W ostatnim czasie czynniki gospodarcze bardziej niż zwykle wpływały na kondycję polskiego rynku pracy. W zeszłym roku odnotowaliśmy wzrost gospodarczy, którego efektem było tworzenie nowych miejsc pracy, możliwość negocjacji wynagrodzeń oraz znaczny wzrost wartości pensji. Rynek pracownika zakończył się jednak wraz z pojawieniem się krachu finansowego, który wpłynął na odwrócenie tendencji korzystnych dla pracowników. Początkowo wiele firm zrezygnowało z tworzenia nowych działów i zatrudniania dodatkowej rzeszy specjalistów oraz pracowników szeregowych, a z czasem sytuacja niektórych przedsiębiorstw znacznie się pogorszyła, czego efektem jest redukcja miejsc pracy, a niekiedy wręcz upadek firm. Wysoka stopa bezrobocia, która w lutym wynosiła już 11.5% to rezultat nierozwiązanych dotąd problemów finansowych, z którymi borykają się polskie i zagraniczne przedsiębiorstwa.
     Pomimo tego, że nasza sytuacja gospodarcza wciąż pozostawia wiele do życzenia, niektóre przedsiębiorstwa zaledwie w znikomym stopniu odczuwają skutki kryzysu. Należą do nich firmy związane z sektorem hotelarstwa oraz gastronomii (szczególnie sieci fast foodów). Słaby złoty sprawia, że spędzanie urlopu w Polsce staje się bardziej opłacalne, niż wakacje w krajach należących do strefy euro oraz państwach, w których wysokie ceny skutecznie zniechęcają do spędzania wolnego czasu. Efektem tego jest zwiększenie liczby turystów ze Słowacji, Litwy i Niemiec, a także z bardziej oddalonych od Polski krajów. Przypuszczalnie wakacje w Polsce spędzi także duża liczba rodaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii. Najwięcej zysków osiągną z pewnością właściciele pensjonatów oraz hoteli położonych w górskich miejscowościach oraz na Mazurach. Dobrą passą cieszyć się będą również osoby zatrudnione w obiektach gastronomicznych, a szczególnie w stosunkowo tanich fast foodach, które już od kilku miesięcy notują wzrost przychodów. Zyskają także firmy nastawione na dostarczanie turystom rozrywki, a zatem wszystkie ośrodki rekreacyjne, sportowe oraz różnego rodzaju kluby i dyskoteki.
     W dobrej sytuacji są także sklepy położone w miejscowościach przygranicznych, szczególnie od strony granicy ze Słowacją. Zaopatrują się w nich bowiem nasi zagraniczni sąsiedzi, dla których wejście do strefy euro zaowocowało dużym wzrostem cen podstawowych produktów. Na zakupy przyjeżdżają do Polski także Litwini, którzy kupują u nas nie tylko żywność, ale również meble i materiały budowlane.
     Osłabienie się złotego sprawiło, że wielu polskich pracowników rozpoczęło poszukiwania pracy sezonowej poza granicami kraju, gdzie wynagrodzenia są teraz bardziej atrakcyjne, niż jeszcze kilka miesięcy temu. Wraz ze wzrostem kursu euro zwiększyły się zarobki za pracę przy zbieraniu warzyw i owoców oraz przy wykonywaniu innych zajęć fizycznych. Zainteresowanie Polaków zagraniczną pracą sezonową jest jednak niewspółmierne do niewielkiej liczby ofert, której przyczyn należy upatrywać w redukcji zatrudnienia, związanej z niestabilną sytuacją finansową firm. 
     Wszyscy ci, którzy korzystają z osłabienia się złotego powinni jednak liczyć się z tym, że ich radość może nie potrwać długo. Analitycy przewidują, że wzrost wartości naszej waluty jest tylko kwestią czasu.