List motywacyjny jest obok życiorysu najbardziej popularnym dokumentem wymaganym od kandydatów poszukujących pracy. Choć jest traktowany zwykle jako dopełnienie CV, to jednak odgrywa on istotną rolę w procesie rekrutacyjnym. Dobrze napisany list motywacyjny umożliwi Ci zaprezentowanie pracodawcy atutów, na które zabrakło miejsca w życiorysie. Za sprawą tego dokumentu będziesz mógł przekonać pracodawcę, że posiadasz wszystkiego cechy najlepszego kandydata. Nie zmarnuj tej szansy! Zobacz, co zrobić, żeby Twój list motywacyjny pomógł Ci zdobyć dobrą pracę.
1. Zadbaj o estetykę dokumentu
List motywacyjny jest zarazem oficjalnym dokumentem oraz Twoją wizytówką, dlatego warto zadbać o jego elegancki wygląd. Każdy list powinien składać się z kilku akapitów, zapisanych na białej kartce A4, a także danych adresata i nadawcy. Jeśli aplikujesz na stanowisko nie związane z reklamą lub branżą medialną, unikaj zbędnych ozdobników, fantazyjnych czcionek, pogrubień oraz kursywy. Źle widziane są również nietypowe zestawienia kolorystyczne, np. żółte litery na niebieskim tle, które utrudniają przeczytanie dokumentu. Jeśli chcesz, żeby Twój list wyglądał elegancko, wybierz czytelną czcionkę w czarnym kolorze i zrezygnuj z kolorowego tła.
2. Nie zlecaj innym pisania listu motywacyjnego
Dlaczego samodzielne przygotowanie listu motywacyjnego jest takie ważne? Dlatego, że nikt nie zaprezentuje Twoich atutów lepiej od Ciebie. Żaden Twój kolega nie zna przebiegu Twojej kariery zawodowej, wykonywanych dotąd obowiązków oraz umiejętności wystarczająco dobrze, by móc przekonać pracodawcę, że to właśnie Ty jesteś najlepszym kandydatem. Nie korzystaj też z gotowych wzorców, ponieważ są one zbyt uniwersalne, by mogły stać się odpowiedzią na konkretne oferty pracy. Poza tym, pracodawcy nie lubią otrzymywać kilkudziesięciu takich samych listów motywacyjnych, które właściwie nic nie mówią o rzeczywistych umiejętnościach kandydatów. Doświadczeni rekruterzy potrafią od razu odróżnić gotowy wzorzec od samodzielnie przygotowanego dokumentu. Jeśli więc chcesz się wyróżnić z szerokiego grona kandydatów, przygotuj list motywacyjny, w którym odwołasz się wyłącznie do własnych kwalifikacji i doświadczeń zawodowych.
3. Bądź konkretny - pisz o faktach
Jeśli wychodzisz z założenia, że Twój list motywacyjny oczaruje pracodawcę kreatywnym zestawieniem wszystkich możliwych zalet, jesteś w błędzie. Specjalista ds. rekrutacji będzie w pierwszej kolejności szukać faktów, które pozwolą mu podjąć decyzję o odrzuceniu lub pozytywnym rozpatrzeniu Twojej kandydatury. Staraj się więc umieścić w nim jak najwięcej konkretnych informacji, które równocześnie będą ściśle powiązane z treścią oferty pracy. Nie unikaj podawania liczb i procentów - dzięki nim bardziej obrazowo zaprezentujesz swoje dotychczasowe osiągnięcia. Przykładowo: jeśli chcesz pochwalić się zdolnościami handlowymi, koniecznie napisz ilu kluczowych klientów udało Ci się zdobyć dla poprzedniego pracodawcy. Jeżeli dopiero wkraczasz na rynek pracy, nie zapomnij wspomnieć w liście o ukończonych kursach zawodowych, które są związane z profilem danego stanowiska.
Rozmowa kwalifikacyjna jest jednym z najważniejszych elementów procesu rekrutacyjnego. To właśnie ona decyduje o ostatecznym wrażeniu, jakie kandydat wywrze na pracodawcy. Jeśli zależy Ci na tym, by postrzegano Cię w pozytywny sposób nie licz na łut szczęścia, tylko solidnie przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej.
Pierwsze spotkanie z potencjalnym pracodawcą przebiega zwykle według określonego schematu. Na początku rekruter poprosi Cię o przedstawienie się w kilku zdaniach, może też zapytać o Twoje hobby. Następnie przejdzie do weryfikowania informacji zawartych w Twoim życiorysie. Przypomnij sobie dokładnie jakie obowiązki wykonywałeś u poprzedniego pracodawcy oraz w jakich kursach i szkoleniach uczestniczyłeś. Niektórzy rekruterzy pytają także o specjalności ukończone w ramach studiów oraz tytuł pracy magisterskiej.
Przygotuj się na to, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej zostanie sprawdzona Twoja wiedza na temat firmy, w której chcesz pracować. Zastanów się więc, co mógłbyś zrobić, by ulepszyć funkcjonowanie firmy, jak wyobrażasz sobie Twój dzień pracy na danym stanowisku oraz dlaczego sądzisz, że rekruter powinien wybrać właśnie Ciebie. Możesz też zostać poproszony o rozwiązanie konkretnego problemu, który pojawił się kiedyś w zespole, do którego chcesz dołączyć. Im więcej dowiesz się na temat kultury organizacyjnej firmy oraz kluczowych klientów, tym lepiej. Informacje na ten temat znajdziesz w Internecie, a w przypadku większych przedsiębiorstw także w prasie branżowej.
Większość kandydatów ma kłopot z odpowiedzią na pytania o swoje największe zalety oraz wady. W pierwszym przypadku nie ma sensu wymienianie wszystkich atutów, które przyjdą Ci do głowy. Najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest podanie tylko jednej zalety, dzięki której możesz być postrzegany jako dobry pracownik (tj. świetna organizacja czasu w przypadku sekretarki). Jeśli zostaniesz zapytany o Twoją największą wadę, to spróbuj zrobić wszystko, by pozorną niedoskonałość obrócić w zaletę. Możesz na przykład powiedzieć, że jesteś perfekcjonistą i zawsze chcesz być najlepszy w tym, co robisz. Podobny efekt przyniesie przyznanie się do pracoholizmu lub posiadania zbyt wygórowanych ambicji.
Praktycznie na każdej rozmowie kwalifikacyjnej poruszona zostaje kwestia planów na przyszłość. Przygotuj się więc na to, że rekruter będzie chciał się dowiedzieć, czy planujesz pozostać w firmie na dłużej oraz czy wiążesz swoją ścieżkę kariery z konkretną branżą. Może też paść pytanie o to, jak wyobrażasz sobie Twoje życie za pięć lat.
Przed pójściem na rozmowę kwalifikacyjną zastanów się również, czy dopuszczasz możliwość odbywania częstych podróży służbowych oraz pracy w nadgodzinach. Przypomnij sobie, jak reagujesz na stres i pracę pod presją czasu oraz czy wolisz wykonywać zadania grupowe czy też indywidualne. Przemyśl także możliwość przeniesienia się do innego miasta lub kraju.
Jeśli chcesz wywrzeć pozytywne wrażenie na rekruterze, to nigdy nie ignoruj zadawanych przez niego pytań. Każdy brak odpowiedzi działa bowiem na Twoją niekorzyść i podważa Twój wizerunek profesjonalnego kandydata.
Wyjazdy integracyjne to jeden ze sposobów motywowania pracowników do bardziej efektywnej pracy. Stanowią one interesującą alternatywę dla jednorazowych premii oraz innych, mniej skutecznych nagród. Idea wyjazdów integracyjnych polega na próbie nawiązania pozytywnych relacji pomiędzy pracownikami oraz pracodawcą poprzez udział w grach zespołowych oraz wspólnych zabawach. Szefowie firm wysyłają swoich podwładnych zarówno na dwudniowe wycieczki górskie, jak i tygodniowe wakacje na bezludnej wyspie. Wybór miejsca zależy od oczekiwań związanych z wyjazdem oraz funduszy, jakie zostały przeznaczone na motywowanie pracowników.
Właściwie zorganizowany wyjazd integracyjny może przynieść firmie wiele korzyści. Wśród największych zalet wymienia się zwiększenie motywacji pracowników, a tym samym wzrost efektywności pracy zespołu oraz zwielokrotnienie zysków przedsiębiorstwa. Zadowoleni pracownicy są także bardziej kreatywni i częściej utożsamiają się z firmą. Dzięki temu pracodawca zyskuje lojalnych podwładnych, których nie łatwo będzie skusić atrakcyjną ofertą pracy ze strony konkurencji.
Bardzo dużą zaletą wyjazdów integracyjnych jest polepszenie atmosfery panującej w firmie. Korzystają z tego przede wszystkim szefowie działów, w których pracownicy są ze sobą skłóceni lub nie potrafią ze sobą współpracować. Wyjazdy integracyjne mogą pomóc także w budowaniu silnego zespołu, dlatego są świetną ofertą dla nowo powstających firm lub oddziałów, w których pracownicy nie zdążyli jeszcze nawiązać ze sobą pozytywnych relacji.
W nieformalnej atmosferze i na neutralnym gruncie łatwiej również zdefiniować role zespołowe. Dzięki temu pracownicy nie muszą tracić energii na wchodzenie w role, do których nie mają naturalnych predyspozycji. Wyjazdy integracyjne, które często odbywają się z udziałem psychologa, pomagają wyłonić lidera, krytyka i myśliciela podczas zabawy lub wspólnych gier zespołowych. Efektem tego typu ćwiczeń jest zwiększenie efektywności pracy poszczególnych osób oraz skuteczne wyeliminowanie konfliktów wywołanych walką o miejsce w zespole.
Odpowiednio zorganizowane wyjazdy integracyjne mogą także pomóc pracownikom w odzyskaniu poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Jest to szczególnie istotne, jeśli w firmie przeprowadzono redukcję etatów lub przedsiębiorstwo przechodzi kryzys. Sukcesy odnoszone przez uczestników wyjazdu integracyjnego podczas wykonywania specjalnie przygotowanych zadań pozwolą im odbudować poczucie własnej wartości. Po powrocie z wyprawy pracownicy z większą pewnością siebie przystąpią do wykonywania obowiązków zawodowych.
Zaletą wyjazdów integracyjnych jest także umożliwienie pracownikom odpoczynku od stresujących zajęć. Już sama zmiana miejsca pobytu wpływa pozytywnie na przemęczonych pracowników. Poczucie relaksu można zwiększyć poprzez wspólny pobyt w spa lub choćby wieczorną zabawę tematyczną.
Udany wyjazd integracyjny na długo pozostaje w pamięci pracowników i jest często przez nich traktowany jako nagroda lub prezent od pracodawcy. Wyjazd ufundowany przez szefa wpływa na zacieśnienie więzów pomiędzy menedżerem i jego zespołem. Efektem tego jest często powstanie poczucia wspólnoty i jedności całej firmy oraz zwiększenie lojalności wobec pracodawcy.
Przeczytanie jednego CV przez rekrutera zajmuje zwykle mniej niż pół minuty. W tym krótkim czasie może zapaść decyzja o zaproszeniu kandydata na rozmowę kwalifikacyjną lub wykluczeniu go z procesu rekrutacji. Co najbardziej przykuwa wzrok rekruterów czytających życiorysy? Zdjęcie kandydata, jego doświadczenie zawodowe oraz… błędy w CV. Nie pozwól by w pamięci osoby decydującej o Twoim zatrudnieniu pozostało wrażenie, że nie posługujesz się poprawną polszczyzną lub nie potrafisz selekcjonować informacji. Naucz się unikać najczęściej popełnianych błędów i zwiększ swoje szanse na zdobycie wymarzonej pracy!
1. Niewłaściwy dobór informacji
Problem z selekcją danych zamieszczanych w życiorysie mają zarówno absolwenci, jak i starsi kandydaci. Jeśli zaliczasz się do pierwszej grupy osób pamiętaj, by nie umieszczać w rubryce z doświadczeniem zawodowym wszystkich zajęć dorywczych oraz prac nie związanych bezpośrednio z obranym profilem zawodowym. Przykładowo kandydat aplikujący na stanowisko architekta nie powinien chwalić się potencjalnemu pracodawcy tym, że zbierał truskawki we wakacje lub dorabiał w warsztacie samochodowym. Pamiętaj też o tym, że u góry powinna znajdować się nazwa ostatniego, a nie pierwszego pracodawcy!
Jeśli ukończyłeś wyższą uczelnię nie umieszczaj w życiorysie informacji o swoich zasługach z podstawówki czy wygranej olimpiadzie w liceum. Istotna jest jedynie nazwa ostatnio ukończonej szkoły, uzyskana specjalizacja lub tytuł oraz rok, w którym odebrałeś dyplom.
Jeżeli jesteś starszym kandydatem nie wzbogacaj swojego życiorysu o informacje o Twoim stanie zdrowia, liczbie dzieci lub imionach rodziców. Tego typu wiadomości nie są potrzebne w procesie rekrutacji, a jedynie odwracają uwagę rekrutera od bardziej istotnych danych.
2. Brak konkretów
Kolejnym często popełnianym błędem jest podawanie zbyt ogólnikowych informacji. Pamiętaj, że nie wystarczy pochwalić się znajomością języków obcych, trzeba także napisać w jakim stopniu potrafisz się nimi posługiwać. To samo dotyczy obsługi komputera - zawsze wymieniaj nazwy konkretnych programów! Nie zapomnij również umieścić opisu obowiązków, które pełniłeś na wykonywanych wcześniej stanowiskach. Dzięki temu lepiej wyeksponujesz umiejętności wynikające z dotychczasowego doświadczenia zawodowego.
Jeśli chcesz, aby Twój życiorys wywarł dobre wrażenie na rekruterze, skonkretyzuj swoje zainteresowania. Pokaż, że jesteś specjalistą w tym, co robisz! Unikaj więc sformułowań takich, jak „interesuję się literaturą” i zastępuj je bardziej jednoznacznymi komunikatami - np. „lubię poezję rosyjskich futurystów”.
3. Błędy językowe
Niektóre życiorysy na długo pozostają w pamięci specjalistów ds. rekrutacji właśnie z powodu błędów językowych. Jeśli ortografia nie jest Twoją mocną stroną koniecznie sprawdź pisownię, zanim przekażesz CV pracodawcy. Upewnij się też, że w dokumentach aplikacyjnych nie ma literówek, błędów stylistycznych oraz słów zaczerpniętych z języka potocznego. Zwróć szczególną uwagę na to, czy poprawnie napisałeś nazwy poprzednich miejsc pracy.
Wśród najczęstszych błędów językowych, które pojawiają się w życiorysach kandydatów można wymienić niewłaściwą (łączną) pisownię wyrażenia „średnio zaawansowany” oraz nieodpowiedni zapis daty, np. 12 grudzień zamiast 12 grudnia. Zanim wyślesz CV sprawdź koniecznie, czy nie ma w nim błędów językowych. Życiorysy napisane poprawną polszczyzną wyglądają bardziej profesjonalnie i są czytane z większą uwagą. Rekruterzy mogą się bowiem w pełni skupić na kwalifikacjach kandydata, bez konieczności analizowania dziwolągów językowych.
Z piastowaniem stanowiska menedżera wiąże się nie tylko prestiż, ale również ogromna odpowiedzialność za losy firmy. Rolą szefa jest rozwijanie przedsiębiorstwa tak, by generowało coraz większe zyski. Właściwe prosperowanie firmy jest w dużym stopniu zależne od ludzi, którzy w niej pracują, dlatego dobry menadżer powinien być także świetnym przywódcą, potrafiącym efektywnie zarządzać swoim zespołem. Nawet dla osób posiadających naturalne predyspozycje do bycia liderem kierowanie ludźmi stanowi prawdziwe wyzwanie. Trudno być szefem idealnym, mimo to warto dążyć do urzeczywistnienia obrazu perfekcyjnego przywódcy, który wspiera pracowników i inspiruje ich do efektywnego działania. Pierwszym krokiem do realizacji tego zamierzenia jest przestrzeganie trzech przykazań dobrego menedżera.
1. Sprawna komunikacja w firmie to podstawa
Brak odpowiedniego przepływu informacji nie tylko utrudnia pracę, lecz może także prowadzić do niedomówień i konfliktów. Sprawna komunikacja w firmie dotyczy nie tylko wiadomości przekazywanych pracownikom przez menedżera, ale również treści wysyłanych przez podwładnych do szefa oraz pozostałych członków zespołu. Łatwo jest wydawać polecenia i kontrolować wykonywane zadania, lecz aby doszło do obustronnego dialogu trzeba zaskarbić sobie zaufanie pracowników. W przeciwnym razie podwładni mogą nie informować szefa o problemach związanych z realizacją projektu ze strachu przed reakcją przełożonego.
Jak sprawić, by komunikacja w firmie była skuteczna? Aby tego dokonać należy przede wszystkim rozmawiać z pracownikami i być dla nich wsparciem. Warto też chwalić podwładnych za każde dobrze wykonane zadanie oraz udzielać konstruktywnej krytyki w przypadku porażki. Dobry menedżer unika również wszelkich niedomówień i zawsze precyzuje swoje oczekiwania wobec pracowników.
2. Indywidualność pracowników to potencjał, a nie problem.
Nie od dziś wiadomo, że pracownicy różnią się od siebie umiejętnościami, kompetencjami, osobowościami oraz celami, które pragną osiągnąć. Dostrzeżenie ich indywidualności może prowadzić do zwiększenia efektywności pracy poszczególnych osób. Łatwiej skutecznie zmotywować pracownika znając jego dążenia i zainteresowania, ponieważ wiedza ta umożliwia zaspokojenie konkretnych potrzeb danej osoby. Dzięki lepszemu poznaniu swoich podwładnych można również dostrzec godne wykorzystania talenty, które mogą przyczynić się do bardziej efektywnego funkcjonowania firmy.
Indywidualność pracowników nie może być postrzegana jako przeszkoda w sprawnym zarządzaniu firmą. Różnice pomiędzy pracownikami stanowią raczej potencjał, który może przyczynić się do rozwoju i lepszego funkcjonowania przedsiębiorstwa.
3. Motywowanie pracowników kluczem do sukcesu firmy.
Każdy dobry menedżer zdaje sobie sprawę z tego, że skuteczne motywowanie podwładnych prowadzi w linii prostej do zwiększenia zysków generowanych przez firmę. Na wzrost efektywności pracy składa się wiele elementów, takich jak sprawiedliwe nagradzanie osiągnięć, stawianie znaku równości pomiędzy dobrem firmy i pracownika oraz kształtowanie wizerunku przedsiębiorstwa jako przyjaznego ludziom, którzy je tworzą. Skuteczne motywowanie zespołu powinno zawsze iść w parze z postrzeganiem każdego pracownika jako indywidualnej jednostki oraz usprawnieniem komunikacji interpersonalnej.
Firma zatrudniająca kompetentnych i efektywnych pracowników to marzenie niejednego szefa. Jego realizacja nie jest jednak procesem łatwym, ani krótkotrwałym. Kluczem do stworzenia prężnie działającego zespołu jest odpowiednie motywowanie pracowników. Czy wiesz, jak zwiększyć wydajność pracy podwładnych? Co jest bardziej skuteczne - motywowanie pozytywne czy negatywne? Poniżej znajdziesz wszystkie wady i zalety obydwu metod.
Wielu HR-owców wychodzi z założenia, że motywowanie pozytywne jest najlepszym sposobem na zwiększenie efektywności pracowników. Dzięki nagradzaniu oraz stwarzaniu możliwości doskonalenia zawodowego pracodawca zyskuje nie tylko zadowolonych i zmotywowanych pracowników, ale również lojalnych podwładnych, których trudniej będzie skusić konkurencyjną ofertą pracy. Konsekwencją zwiększania efektywności pracy metodami pozytywnymi jest także polepszenie wizerunku firmy jako przedsiębiorstwa, w którym pracownicy mogą realizować swoje ambicje zawodowe.
Aby motywowanie pozytywne odniosło upragniony skutek trzeba pamiętać o tym, by w pierwszej kolejności zaspokoić podstawowe potrzeby pracowników. Bilety do kina, odznaka pracownika roku lub jednorazowa premia nie wynagrodzą nikomu niskiej pensji. Zdarza się nawet, że nagradzani w ten sposób pracownicy szeregowi reagują frustracją i jeszcze bardziej zniechęcają się do pracodawcy. Motywowanie pozytywne odniesie więc skutek jedynie wtedy, gdy będzie dodatkiem do godziwego wynagrodzenia.
Zachęcanie do efektywnego wykonywania pracy powinno być procesem długotrwałym i zaplanowanym. Tylko wtedy konsekwentne i sprawiedliwe nagradzanie pracowników wpłynie na zwiększenie wydajności ich pracy. Nagrody powinny być zawsze proporcjonalne do efektu działań podwładnych. Warto o tym pamiętać, gdyż wyolbrzymianie zasług pracownika może go zdemotywować do dalszej aktywności, natomiast niedocenianie wysiłku włożonego w pracę prowadzi często do frustracji.
Jedyną wadą wynikającą z motywowania pozytywnego jest konieczność ponoszenia nakładów finansowych na premie oraz inne nagrody dla zespołu. W dłuższym okresie czasu inwestowanie w efektywność pracowników jest jednak opłacalne, gdyż pozwala na znaczne polepszenie wyników pracy, a tym samym zwiększenie zysków generowanych przez firmę.
Istotą motywowania negatywnego jest stymulowanie pracowników do bardziej efektywnej pracy poprzez wytworzenie sytuacji zagrożenia. Może ona przejawiać się na przykład w groźbie utraty pracy, degradacji na niższe stanowisko lub potrąceniu premii. Wbrew obiegowym opiniom motywowanie negatywne bywa skuteczne, gdyż bazując na strachu wyzwala w pracownikach energię do działania. Nie można jednak powiedzieć, by ta forma zwiększania efektywności pracy przynosiła pozytywne rezultaty w dłuższej perspektywie czasowej.
Pracodawcy, którzy ze względów ekonomicznych preferują motywowanie negatywne będą mogli zaobserwować, że ich podwładni w coraz mniejszym stopniu identyfikują się z celami firmy. W miejscu pracy pogorszy się atmosfera, a pracownicy będą czerpać coraz mniejszą satysfakcję z wykonywania obowiązków zawodowych, co może się przełożyć na spadek kreatywności. Ich jedynym celem stanie się utrzymanie obecnej pozycji, a nie nabywanie nowych umiejętności czy dbanie o dobro firmy. Motywowanie negatywne sprzyja także powstawaniu niekorzystnych zmian w osobowości pracowników, takich jak spadek ambicji, przyjmowanie postawy defensywnej, obniżenie poczucia własnej wartości czy wykształcenie zachowań konformistycznych.
W dłuższej perspektywie czasowej motywowanie negatywne sprawdza się tylko wtedy, jeśli jest uzupełniane nagradzaniem pracowników za osiągnięcia zawodowe. Nie może jednak nigdy zastąpić obietnicy awansu lub choćby ustnej pochwały. Motywowanie negatywne ma w tym przypadku pomagać w budowaniu obrazu firmy, która dba o rozwój pracowników i sprawiedliwie nagradza ich osiągnięcia. Zarazem jednak osoby, które nie chcą przyczynić się do rozwoju przedsiębiorstwa muszą liczyć się z mniej satysfakcjonującym wynagrodzeniem, a w ostateczności nawet z utratą pracy.
Jeszcze do niedawna normą było spędzenie całego życia zawodowego w jednej firmie. Zmiana pracy była wtedy zazwyczaj spowodowana zwolnieniem, a pracownicy podchodzili sceptycznie do możliwości realizowania swoich ambicji u innego pracodawcy.
Dzisiaj migracja pracowników staje się coraz bardziej powszechnym zjawiskiem. Coraz mniej osób wykazuje się lojalnością wobec pracodawcy w obliczu korzystnej oferty pracy złożonej przez konkurencyjną firmę.
Powody odejścia z pracy są różne, niektórzy decydują się na ten krok ze względu na zbyt niskie wynagrodzenie lub brak szans na awans. Inni przechodzą do konkurencji, ponieważ chcą realizować swoje ambicje przy prowadzeniu samodzielnych projektów a u dotychczasowego pracodawcy nie mieli takiej możliwości, pomimo posiadania odpowiednich kompetencji. Bywa też i tak, że pracownik zostaje zwolniony z powodu cięć budżetowych w firmie.
Niezależnie od powodu zwolnienia warto rozstać się z pracownikiem w przyjaznej atmosferze. Wykwalifikowana osoba, która sprawdziła się już na swoim stanowisku może być świetną alternatywą dla wymagającego przeszkolenia zawodowego kandydata. Niewykluczone, że pracownik, który odchodzi z firmy będzie chciał kiedyś do niej powrócić, warto więc rozważyć jego kandydaturę podczas kolejnej rekrutacji. Idea re-recruitingu, czyli ponownego zatrudnienia zyskuje sobie coraz większą rzeszę zwolenników. Powtórne przyjęcie do pracy tej samej osoby niesie bowiem za sobą wymierne korzyści dla pracodawcy.
Firmy, których polityka zakłada zatrudnianie byłych pracowników nie muszą przeznaczać dodatkowych funduszy na szkolenia stanowiskowe. Notują także większą efektywność pracy, gdyż osoby, które kiedyś odeszły z zespołu mogą od razu przystąpić do profesjonalnego wykonywania obowiązków zawodowych. Nie trzeba sprawdzać efektów ich pracy, ani poprawiać ewentualnych błędów, a czas adaptacji w firmie zostaje skrócony do minimum. Według wyników niedawno przeprowadzanych badań pracownicy zatrudniani w ramach re-recruitingu statystycznie rzadziej zmieniają pracę od nowo przyjętych osób. Reasumując: re-recruiting jest świetnym sposobem na pozyskanie wykwalifikowanego pracownika przy równoczesnej oszczędności czasu, pieniędzy i energii pozostałych członków zespołu, którzy nie muszą być zaangażowani w przeszkalanie nowo zatrudnionej osoby.
Idea re-recruitingu jest kusząca, lecz aby móc ją realizować należy najpierw przygotować odpowiedni grunt. Niezwykle istotne jest stworzenie przyjaznej atmosfery podczas pożegnania odchodzącego z firmy pracownika. Nie warto rozstawać się w złości, gdyż w ten sposób można stracić szansę na ponowne zatrudnienie specjalisty, którego umiejętności zostały już praktycznie sprawdzone w firmie. Coraz większa liczba pracodawców prowadzi politykę zachęcającą byłych pracowników do powrotu poprzez kreowanie pozytywnego wizerunku firmy oraz bonusy finansowe i obietnice awansu. Dobrym pomysłem jest również przeprowadzanie tzw. exit-interview, czyli wywiadu z osobami pragnącymi zmienić pracę. Dzięki takiej rozmowie pracodawca może poznać prawdziwe powody odejścia z firmy i bardziej krytycznie ocenić atmosferę pracy, konkurencyjność wynagrodzeń oraz możliwości rozwoju w firmie. W nieco dalszej perspektywie exit-interview umożliwia zredukowanie migracji pracowników oraz znalezienie nowych sposobów na ponowne pozyskanie specjalistów, którzy przeszli do konkurencji.
Głównym celem rozmowy kwalifikacyjnej jest wyłonienie najlepszego kandydata na dane stanowisko. Niewielu specjalistów ds. rekrutacji pamięta jednak o tym, że podczas spotkania w sprawie pracy w pamięci kandydata utrwala się wizerunek firmy. To, czy skojarzenia związane z potencjalnym, pracodawcą będą pozytywne lub negatywne zależy przede wszystkim od samego HR-owca. Czego nie należy robić podczas rozmowy kwalifikacyjnej, by nie zniszczyć wizerunku firmy?
Kandydaci przychodzący na rozmowę kwalifikacyjną zwyczajowo wyciszają swoje telefony i odbierają je wyłącznie w sytuacjach awaryjnych. Trudno wymagać od rekrutera, by był niedostępny dla swoich przełożonych lub klientów w godzinach pracy, nie znaczy to jednak, że powinien on narażać rozmówcę na ciągłe wysłuchiwanie dzwonka telefonu. Niektórzy specjaliści ds. rekrutacji posuwają się o krok dalej i bez uprzedzenia przerywają rozmowę z kandydatem, by dokończyć prywatną dyskusję telefoniczną. Takie zachowania są niedopuszczalne i świadczą o lekceważącym stosunku do potencjalnego pracownika, a także wpływają negatywnie na kreowanie wizerunku firmy.
Co zrobić, by pozostać w zasięgu szefa i klientów, a równocześnie nie urazić kandydata? Najlepiej dyskretnie położyć na biurku wyciszony telefon tak, aby nie musieć reagować na dźwięk każdego smsa, lecz w razie potrzeby móc odebrać połączenie. Przed rozpoczęciem rozmowy telefonicznej warto przeprosić kandydata i zapytać, czy nie ma nic przeciwko. Po odłożeniu słuchawki miłym gestem będzie podziękowanie za wyrozumiałość i wyjaśnienie, że w grę wchodziła sprawa nie cierpiąca zwłoki.
Rekruter, który przed przystąpieniem do rozmowy kwalifikacyjnej nie zapoznał się z dokumentami kandydata zachowuje się nieprofesjonalnie i naraża swojego rozmówcę na stratę czasu. Dla zaproszonej na spotkanie osoby nie ma nic bardziej frustrującego niż świadomość, że HR-owiec nie zdążył przeczytać CV, ani zastanowić się o co tak naprawdę chce zapytać kandydata. Efektem braku przygotowania jest też często przekręcanie nazwiska i nazw poprzednich pracodawców oraz mylenie nazwy miejscowości. Takie zachowanie nie tylko wpływa na budowanie negatywnego wizerunku całej firmy w oczach kandydata, lecz również może przyczynić się do niewłaściwej oceny kompetencji potencjalnego pracownika. Chaotyczne przeglądanie CV oraz zadawanie banalnych, nie popartych wcześniejszą analizą dokumentów, pytań nie sprzyja bowiem wyłonieniu najlepszego kandydata na dane stanowisko.
Każdego HR-owca powinno cechować zainteresowanie tym, co ma do powiedzenia kandydat. Jego rolą jest przecież dokonanie wyboru osoby, która stanie się integralną częścią firmowego zespołu. Niestety, nie wszyscy rekruterzy podchodzą do swojej pracy wystarczająco poważnie i stawiają potencjalnego pracownika na pierwszym miejscu. Prawdziwą zmorą kandydatów jest konieczność wysłuchiwania rozmaitych dygresji, które niekiedy sprowadzają rozmowę na tory zupełnie z rekrutacją nie związane. Warto zdać sobie sprawę z tego, że kandydat potencjalnie nie będzie zainteresowany poglądami lub zabawnymi historiami z życia HR-owca, ponieważ jego głównym zamiarem jest zaprezentowanie swojej osoby w celu zdobycia pracy. Brak aktywnego słuchania oraz skupienia na kwestiach ściśle związanych z rekrutacją jest równoznaczny z lekceważeniem czasu kandydata. Takie zachowanie przyczynia się do budowania wizerunku firmy, której profesjonalizm nie jest najmocniejszą stroną.
Absolwenci szkół wyższych często mają problem z właściwym wyeksponowaniem swoich atutów w CV. Część z nich kładzie nacisk na rubrykę związaną z wykształceniem, w której oprócz nazwy uczelni pojawiają się również informacje o odbytych praktykach oraz udziale w konferencjach naukowych. Inni skupiają się przede wszystkim na doświadczeniu zawodowym, które traktują jako dowód na umiejętność praktycznego zastosowania zdobytej już wiedzy. Które CV ma większe szanse na akceptację pracodawcy? I co właściwie powinno znaleźć się w życiorysie każdego absolwenta? Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem dyplomu, to ten artykuł jest adresowany właśnie do Ciebie!
Rozmowa kwalifikacyjna kojarzy się większości pracowników z koniecznością odpowiadania na trudne pytania. Stresująca atmosfera, jaka często towarzyszy spotkaniu z pracodawcą nie sprzyja kreatywności, a brak czasu na przemyślenie odpowiedzi zabija wszelkie przejawy inwencji twórczej kandydata. Nie oznacza to jednak, że trudne i niejednokrotnie podchwytliwe pytania mają być przeszkodą w zdobyciu wymarzonej pracy. Jest na nie jedna metoda - wystarczy stworzyć listę hipotetycznych pytań i ułożyć na nie odpowiedzi jeszcze przed spotkaniem z pracodawcą.
Choć trudno przewidzieć przebieg rozmowy kwalifikacyjnej, to jednak można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że rekruter poruszy kilka standardowych kwestii, związanych z zatrudnieniem nowego pracownika. Jedną z nich jest pytanie o plany na przyszłość lub wizję zajęcia, które wypełni czas kandydata za 5 następnych lat. Ambitni absolwenci, którzy nie mają jeszcze doświadczenia w poszukiwaniu pracy, odpowiadają często, że zamierzają założyć własną firmę lub objąć stanowisko kierownicze. Nie ma nic złego w marzeniach o szybkim awansie lub pracy na własny rachunek, lecz nie warto dzielić się nimi z rekruterem. Zwróć uwagę na to, że pracodawcy nie lubią często szukać nowych pracowników, choćby ze względu na wysokie koszty procesu rekrutacji oraz dezorganizację pracy w firmie.
Co zatem odpowiedzieć na pytanie o plany na przyszłość? Możliwości jest wiele - od ukończenia studiów podyplomowych zwiększających kompetencje zawodowe począwszy aż po płynne opanowanie języka obcego lub samodzielną realizację zaawansowanych projektów. Jeśli w perspektywie kilku lat zamierzasz awansować na wyższe stanowisko pamiętaj, by realnie ocenić swoje możliwości. Lepiej roztoczyć przed rekruterem wizję wieloletniego rozwoju ścieżki zawodowej niż od razu mówić o przejęciu obowiązków prezesa firmy. Mówienie o zbyt spektakularnym awansie w perspektywie kilku lat może sprawić, że pracodawca zwątpi w Twoje możliwości trzeźwej oceny sytuacji i przestanie Cię traktować poważnie.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że pytanie o plany na najbliższych kilka lat nie dotyczy jedynie aspiracji zawodowych. Odpowiadając na nie możesz więc nadmienić, że oprócz budowania ścieżki kariery planujesz także ukończyć kurs sternika jachtowego lub udać się w podróż dookoła świata. Dzięki temu zaprezentujesz siebie jako osobę dynamiczną i aktywnie rozwijającą zainteresowania pozazawodowe. Pracodawcy zawsze lepiej postrzegają ludzi z pasją niż kandydatów pozbawionych własnego hobby.
Niewątpliwie trudnym jest też pytanie o oczekiwania finansowe kandydata. Podanie zbyt wysokiej kwoty wynagrodzenia może spowodować automatyczne odrzucenie Twojej kandydatury, natomiast niskie wymagania płacowe bywają utożsamiane z niewielkimi ambicjami. Jak wybrnąć z tej skomplikowanej sytuacji? Najlepiej zorientować się ile zarabiają pracownicy danej firmy oraz jakie stawki obowiązują za pracę na interesującym Cię stanowisku w Twoim miejscu zamieszkania. Dzięki temu będziesz mógł określić kwotę nie odbiegającą zanadto od realiów rynku pracy oraz możliwości pracodawcy. Na wszelki wypadek nie wymieniaj jednak konkretnych sum, lecz podawaj stawki w tzw. widełkach płacowych (np. wynagrodzenie oscylujące wokół 1500-2000 zł). Takie rozwiązanie będzie bardzo pomocne przy ewentualnych negocjacjach finansowych.
Powyżej omówiliśmy zaledwie kilka kłopotliwych pytań z rozmów kwalifikacyjnych, lecz w rzeczywistości jest ich o wiele więcej. Pracodawca może Cię na przykład poprosić o opisanie sposobu, w jaki zażegnałeś kłótnię z trudnym klientem lub wyjaśnienie z jakiego powodu nie byłeś w stanie dokończyć projektu na czas. Tej grupie pytań, zwanych behawioralnymi, poświęcimy jednak osobną notkę.