Wpisane 23:29, 26 styczeń 2009 przez Nina

     O międzynarodowym kryzysie gospodarczym mówi się w Polsce już od kilku miesięcy, jednak jego negatywny wpływ na rynek pracy nie był początkowo tak dobrze widoczny jak teraz. Coraz większa liczba zwolnień (również grupowych), brak zapotrzebowania na nowych pracowników oraz fala powrotów Polaków przebywających dotąd w Wielkiej Brytanii sprawia, że naszym rodakom jest coraz trudniej znaleźć zatrudnienie lub utrzymać dotychczasową pracę. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że problemy na naszym rynku pracy dopiero się zaczęły i najbardziej dadzą o sobie znać w ciągu najbliższego roku. Trudna sytuacja dotyka nie tylko pracowników, ale również pracodawców, których coraz częściej zwyczajnie nie stać na utrzymanie zatrudnianych przez siebie specjalistów. Aby uniknąć jeszcze poważniejszych problemów na polskim rynku pracy pracodawcy z PKPP Lewiatan przedstawili swoje propozycje na przeciwdziałanie bezrobociu w dobie kryzysu gospodarczego.
     Głównym postulatem jest wprowadzenie indywidualnych kont czasu pracy oraz wydłużenie okresu rozliczania czasu pracy do dwunastu miesięcy. Skutkowałoby to możliwością zróżnicowania dziennego czasu pracy w zależności od bieżącego zapotrzebowania danego przedsiębiorstwa oraz sytuacji gospodarczej panującej w kraju. Innymi słowy pracownik mógłby pracować krócej, gdy firma ma mniej zamówień bez ryzyka zmniejszenia miesięcznego wynagrodzenia. Jednak w okresach szczytu, bądź polepszenia koniunktury pracownik musiałby przepracowywać więcej niż 8 godzin dziennie i to bez możliwości otrzymania dodatku za nadgodziny. Liczba wszystkich przepracowanych przez daną osobę godzin musiałaby się wyrównać w ciągu dwunastu miesięcy. Według pracodawców z PKPP Lewiatan takie rozwiązanie prowadziłoby do zmniejszenia bezrobocia, gdyż pozwoliłoby uniknąć zwalniania pracowników w okresie zastojów oraz mniejszych zysków firmy.
     O wiele bardziej kontrowersyjnym pomysłem jest propozycja zmniejszenia zarobków pracowników w celu uniknięcia zwolnień. Wprowadzenie obniżonych wynagrodzeń byłoby możliwe po konsultacjach ze związkami zawodowymi danej firmy, a różnice w płacach miałyby być kompensowane z funduszy celowych, takich jak fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych czy też fundusz pracy. Propozycja ta nie dotyczyłaby jednak wyłącznie sytuacji kryzysowej wywołanej na przykład przez krach gospodarczy – pracodawcy mogliby obniżać wynagrodzenia pracowników zawsze wtedy, gdy pojawi się widmo zwolnień w firmie.
     Pomysł wydłużenia okresu rozliczania czasu pracy, podobnie jak idea wprowadzenia indywidualnych konta czasu pracy to propozycje, które istotnie mogą polepszyć sytuację pracowników w dobie kryzysu. Jednak istnieje też druga strona medalu - zmniejszenie liczby zwolnień może zostać okupione licznymi nadużyciami oraz obniżeniem efektywności pracy przepracowanych ludzi. Ostatnia propozycja pracodawców z Lewiatana jest już zdecydowanie mniej korzystna dla pracowników, dlatego też mało prawdopodobnym jest uzyskanie aprobaty związków zawodowych na realizację tego pomysłu. Czy idee pracodawców wejdą w życie? A może pojawią się nowe pomysły na zażegnanie kryzysu? Odpowiedzi na te pytania poznamy już niebawem, gdyż podczas środowego prezydium Komisji Trójstronnej rząd ma przedstawić swoje propozycje zmian w prawie pracy. Zanim to jednak nastąpi czekamy na Wasze opinie w komentarzach. 

Wpisane 18:27, 12 styczeń 2009 przez Nina

     W związku z wydłużaniem się średniej długości życia oraz stosunkowo niewielką liczbą urodzeń coraz częściej zaczyna się mówić o problemach związanych ze starzeniem się społeczeństwa. Liczne kontrowersje wynikające z ułatwienia przejścia na emerytury pomostowe oraz olbrzymie koszty związane z utrzymaniem rosnącej liczby emerytów sprawiły, że ustawodawcy zaczęli poważnie zastanawiać się nad stworzeniem promocji zatrudnienia ludzi starszych. Jednym z najnowszych pomysłów jest wprowadzenie korzystniejszego niż dotąd sposobu rozliczania zwolnień lekarskich wydanych pracownikom, którzy ukończyli pięćdziesiąty rok życia.
     Zgodnie z artykułem 2 nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy pracodawcy płaciliby jedynie za pierwsze 14 dni choroby pracownika. Pozostałe koszty wynikające ze zwolnienia lekarskiego pokrywałby ZUS. Ta korzystna dla pracodawców zmiana dotyczyłaby wszystkich osób zatrudniających pracownika, który ukończył pięćdziesiąty rok życia. Realizacja założeń nowelizacji miałaby obowiązywać wtedy, gdy niezdolność do pracy wystąpiłaby po roku kalendarzowym, w którym pracownik ukończył pięćdziesiąty rok życia. Jest to duży krok naprzód w promocji zatrudnienia seniorów, gdyż obecnie pracodawca wypłaca zasiłek chorobowy aż do 33 dni choroby, niezależnie od wieku pracownika. Oznacza to, że pracodawca, który przyjmie do pracy osobę w wieku dojrzałym, w razie jej choroby uniknie płacenia zasiłku za dziewiętnaście dni, gdyż obowiązek ten przejmie ZUS.
     To nowe rozwiązanie najprawdopodobniej wejdzie w życie już niebawem, gdyż przypuszczalnie w przyszłym tygodniu prezydent podpisze nowelizację. Gdy to już nastąpi, zmiany na rynku pracy zostaną wprowadzone w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia nowego przepisu.
     Nowelizacja ustawy, choć wydaje się być bardzo atrakcyjna, budzi wątpliwości u niektórych pracodawców. Obiekcje wzbudza kwestia sposobu płacenia zasiłku chorobowego w przypadku, gdy niezdolność do pracy zaistnieje przed dniem wejścia w życie nowelizacji, lecz zakończy się już po jej wprowadzeniu. Czy w tym przypadku pracodawca powinien zapłacić jedynie za 14 dni pobytu pracownika na zwolnieniu, czy też winien on pokryć koszty choroby aż do trzydziestego trzeciego dnia włącznie? Większość prawników jest zgodna co do tego, że w powyższej sytuacji pracodawca będzie musiał postąpić zgodnie z obowiązującymi jeszcze przepisami i zapłacić za wszystkie 33 dni niezdolności do pracy. Nowa, atrakcyjna dla pracodawców alternatywa będzie mogła być stosowana dopiero wtedy, gdy choroba starszego wiekiem pracownika rozpocznie się w czasie obowiązywania nowelizacji. Jeśli jednak zwolnienie będzie wystawione choćby o jeden dzień wcześniej, pracodawca nie będzie mógł skorzystać z korzyści płynących z nowego prawa.
     Nowelizacja ustawy wydaje się być dobrym pomysłem na aktywizację zawodową seniorów. Pracownicy, którzy przekroczyli pięćdziesiąty rok życia zyskają ważną z punktu widzenia pracodawcy kartę przetargową, dzięki której będą mogli skuteczniej rywalizować z młodszymi rywalami na rynku pracy. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nowy przepis zostanie niebawem zatwierdzony przez prezydenta i w najbliższym czasie ułatwi życie zarówno pracownikom, jak i pracodawcom.

Wpisane 10:53, 8 styczeń 2009 przez Nina

     Stopa bezrobocia wzrasta, a ofert pracy jest coraz mniej – do takich wniosków można dojść po przeanalizowaniu danych udostępnionych przez Ministerstwo Pracy. Czy zeszłoroczny kryzys finansowy odbije się na polskim rynku pracy? I czy możemy się spodziewać kolejnych wzrostów bezrobocia w najbliższym czasie?
     Według Ministerstwa Pracy stopa bezrobocia w grudniu ubiegłego roku była o 4 punkty procentowe wyższa, niż w listopadzie i wynosiła 9.5 %. Problemy związane z zatrudnieniem odnotowano we wszystkich województwach, a liczba osób pozostających bez pracy wyniosła 1.474,4 tys. Jakie były przyczyny tak dużego wzrostu bezrobocia w ciągu zaledwie miesiąca?
     Ministerstwo Pracy sugeruje, że powodem wzrostu stopy bezrobocia było zakończenie prac sezonowych, dotyczy to przede wszystkim budownictwa i handlu. Ponadto coraz więcej osób powracających z zagranicy ma problemy ze znalezieniem zatrudnienia w kraju i po krótkim czasie powracający do Polski rodacy zasilają szeregi bezrobotnych. Statystyki zawyżają także osoby, które w ciągu ostatnich kilku miesięcy uczestniczyły w programach mających na celu zwalczanie bezrobocia. Po zakończeniu projektów związanych z zatrudnieniem część z nich nie otrzymała posady i powróciła do rejestru bezrobotnych. Inną grupę osób poszukujących pracy stanowią pracownicy, z którymi nie przedłużono umów na czas określony.
     Liczba bezrobotnych wzrosła, natomiast miejsc pracy jest mniej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. W wyniku międzynarodowego kryzysu finansowego część przedsiębiorstw podjęła decyzję o redukcji zatrudnienia, a zdecydowana większość zrezygnowała z tworzenia nowych działów i, co za tym idzie, miejsc pracy. Efektem tego jest zmniejszenie się ilości ofert pracy o 23.5 % w przeciągu jednego miesiąca.
     Jakie są rokowania Ministerstwa Pracy na rok 2009? Opinie przedstawione przez pracowników ministerstwa są zdecydowanie mniej optymistyczne niż te, które wygłaszano w drugiej połowie ubiegłego roku. Według szacunków Ministerstwa Pracy w najlepszym przypadku stopa bezrobocia ulegnie stabilizacji, natomiast w najgorszym wzrośnie o kolejne dwa punkty procentowe w perspektywie całego roku. Wprawdzie w ciągu najbliższych kilku miesięcy bezrobocie powinno zostać zahamowane, na co wpływ będzie miało zakończenie zimy i wznowienie ruchu np. w branży budowlanej, lecz i tak u schyłku 2009 roku stopa bezrobocia ma wynosić 9.5-11.5 %.
     Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie zdobycie atrakcyjnej pracy będzie o wiele trudniejsze, niż w zeszłym roku. Mniejsza liczba ofert pracy, fala powrotów Polaków pracujących za granicą oraz problemy finansowe, z którymi walczy wiele firm – to wszystko może sprawić, że sytuacja pracowników ulegnie zmianie i rozpocznie się era pracodawcy. Taki stan rzeczy może zaowocować nie tylko trudnościami w znalezieniu pracy i zwiększoną konkurencją ze strony innych kandydatów, ale również niższymi premiami oraz zwolnieniem tempa wzrostu wynagrodzeń.

Wpisane 13:59, 3 styczeń 2009 przez Nina

     Wszystko wskazuje na to, że na początku 2009 roku wejdzie w życie ustawa, która zmieni warunki zakładania agencji zatrudnienia. Jeśli tylko prezydent podpisze dokument z 19 grudnia 2008 właściciele firm pośredniczących pomiędzy pracodawcą a pracownikiem będą mogli w łatwiejszy sposób otworzyć, a później też prowadzić działalność gospodarczą. Czy wejście w życie ustawy dużo zmieni na polskim rynku pracy?
     Wydaje się, że tak, jednak skutki wprowadzenia nowych przepisów nie będą widoczne od razu, tj. od dnia wejścia w życie ustawy. Zmiany polegają głównie na zwiększeniu dostępności bezterminowych zezwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej. Zgodnie ze zmianami przewidzianymi w ustawie właściciele agencji zatrudnienia nie będą już otrzymywać certyfikatów wstępnych, które dotąd były ważne przez okres próbny, po którym podlegały obowiązkowej wymianie. Jeśli nowelizacja ustawy wejdzie w życie, będzie to oznaczało, że prowadzący agencję zatrudnienia otrzyma od razu certyfikat na stałe i w ten sposób uniknie konieczności starania się o wydanie nowego zezwolenia na kolejny rok działalności.
     Dużym ułatwieniem będzie także możliwość wnioskowania o konieczny do założenia działalności wpis do rejestru drogą elektroniczną – jedynym warunkiem jest posiadanie podpisu elektronicznego.
 Zazwyczaj agencje zatrudnienia oferują pracownikom i pracodawcom kompleksowy pakiet usług, w skład których wchodzi zwykle: doradztwo personalne, poradnictwo zawodowe, pośrednictwo pracy oraz praca tymczasowa. Dotychczas właściciel agencji musiał ubiegać się o osobny certyfikat na każdy z powyższych rodzajów działalności gospodarczej, teraz zezwolenie będzie obejmowało wszystkie usługi oferowane przez firmę. Efektem tego będzie jednak konieczność uiszczenia wyższej opłaty - za wpis do rejestru oraz certyfikat prowadzący agencję zapłaci łącznie 200 zł, podczas gdy dotąd wpis kosztował 100 zł, a każdy rodzaj działalności 17 zł.
     Jeśli nowelizacja ustawy dojdzie do skutku, najbardziej skorzystają na tym zagraniczne agencje zatrudnienia, które działają na terenie Unii Europejskiej. Aktualnie zagraniczne firmy istniejące w Polsce dłużej niż trzy miesiące muszą wpisywać się do rejestru, wraz z wprowadzeniem nowych przepisów zostaną one jednak zwolnione z tego obowiązku. Właściciele takich agencji będą musieli jedynie powiadomić marszałka wojewódzkiego o planach dotyczących świadczenia usług na terenie Polski.
     Ze zmiany przepisów skorzystają również Polacy, którym nie dość, że odejdzie wiele formalności związanych z przedłużaniem certyfikatów, to jeszcze zyskają oni możliwość kierowania cudzoziemców do pracy za granicą.
     Nowelizacja ustawy może zaowocować powstawaniem nowych agencji zatrudnienia oraz zwiększeniem konkurencji pomiędzy już istniejącymi firmami pośredniczącymi. Nie wydaje się jednak, żeby miało to nastąpić w najbliższym czasie, gdyż kryzys gospodarczy zaowocował zmniejszonym popytem na usługi agencji. Być może jednak za rok lub dwa, gdy sytuacja na polskim rynku pracy będzie bardziej ożywiona niż teraz, firmy korzystające z usług pośredników będą mogły liczyć na obniżki cen oraz atrakcyjne promocje.

Wpisane 13:21, 22 grudzień 2008 przez Nina

     W roku 2008 pracownicy oraz kandydaci poszukujący pracy nie mieli powodów do narzekania, ponieważ wynagrodzenia rosły, a w wielu firmach tworzono wolne miejsca pracy. Ponadto stopa bezrobocia zaczęła sukcesywnie spadać, a wzrost gospodarczy sprawił, że zapotrzebowanie na nowych pracowników było większe, niż w poprzednich latach. Osoby wykonujące pracę oraz kandydaci zaczęli być postrzegani nie jako siła robocza, a kapitał ludzki, który wpływa znacząco na rozwój i prawidłowe funkcjonowanie firmy. Efektem tego było polepszenie warunków pracy w wielu przedsiębiorstwach oraz liczne bonusy finansowe i pozafinansowe, które miały zachęcić pracowników do pozostania w szeregach firmy. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pracodawcy byli także otwarci na negocjacje płacowe i chętniej niż dotąd korzystali z elastycznych form zatrudnienia. Czy przyszły rok będzie równie korzystny dla pracowników? A może ogólnoświatowy kryzys odbije się również na polskim rynku pracy i doprowadzi do zahamowania wzrostu wynagrodzeń?
     Na noworoczny prezent mogą liczyć wszystkie osoby zatrudnione w ramach umowy o pracę, które otrzymują pensję minimalną. Minimalne wynagrodzenie wzrośnie bowiem aż o 150 zł. i wyniesie 1 276 złotych. Od wartości pensji zależą także inne świadczenia, które wpływają na wysokość comiesięcznej wypłaty. Podwyższenie minimalnego wynagrodzenia o 150 zł. spowoduje więc na przykład zwiększenie dodatku za pracę w godzinach nocnych.
     Pozostali pracownicy również mogą liczyć na wzrost płac, lecz nie będzie on już tak znaczny, jak ten z 2008 roku. Więcej niż dotąd zarobią nauczyciele, którym obiecano już dwie, pięcioprocentowe podwyżki. Wynagrodzenia pracowników oświaty wzrosną najpierw w styczniu, a później także we wrześniu. Na wyższe pensje mogą liczyć również pracownicy administracji, w tym przypadku podwyżki nie będą jednak znaczące – wyniosą one zaledwie 3.9 procent. Wzrost wynagrodzenia powinny za to odczuć wszystkie osoby pracujące w sektorze usług. Pracownicy tej branży będą mogli liczyć na znaczne podwyżki, które sięgną nawet 10%.
     Pozostali pracownicy znajdą się w zdecydowanie mniej komfortowej sytuacji. Skutki kryzysu finansowego dotknęły już niejedną firmę, czego efektem jest tworzenie mniejszej liczby nowych miejsc pracy, a nawet redukcja istniejących już stanowisk. Taki stan rzeczy nie sprzyja negocjacjom płacowym, dlatego też wielu pracowników będzie musiało zrezygnować z marzeń o podwyżce. Nie znaczy to jednak, że wzrost płac zostanie całkowicie zatrzymany. Firmy, które nie muszą obawiać się zawirowań gospodarczych, mogą nieznacznie zwiększyć wynagrodzenia swoich pracowników. Niektórzy analitycy prognozują, że średni wzrost płac osiągnie w przyszłym roku wskaźnik 3.3%. Są to jednak spekulacje, które mogą okazać się prawdziwe jedynie dla grupy lepiej prosperujących przedsiębiorstw, gdyż wielu pracodawców będzie wolało raczej zapobiegać zwolnieniom pracowników, niż podwyższać pensje.

Wpisane 15:48, 13 grudzień 2008 przez Nina

     Dynamiczny rozwój technologii przyczynił się do powstania globalnej wioski, w obrębie której komunikacja i przepływ informacji zaczęły odgrywać podstawową rolę. Dzięki mediom oraz zaawansowanym rozwiązaniom informatycznym coraz łatwiej można zdobyć wiadomości na interesujący temat. Natłok informacji sprawia jednak, że trudno oddzielić prawdziwe dane, od tych pochodzących z niesprawdzonego lub nierzetelnego źródła. Problem ten dotyka najbardziej pracowników odpowiedzialnych za rozwój firmy oraz wprowadzanie nowych produktów na rynek, gdyż przed podjęciem jakichkolwiek działań muszą oni poznać szczegółowe informacje na temat oferty konkurentów. Jak przedsiębiorcy radzą sobie z tym problemem?
     Niektórzy próbują poszukiwać niezbędnych danych na własną rękę, lecz coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, jak żmudne i ryzykowne jest to zajęcie, trudno bowiem zweryfikować prawdziwość każdej znalezionej wiadomości. Taki stan rzeczy przyczynił się do wykształcenia się zupełnie nowego zawodu – infobrokera.
     Zadaniem brokera informacji jest nie tylko znalezienie odpowiednich danych, lecz również stwierdzenie ich autentyczności i aktualności oraz uszeregowania ich według ważności. Po zweryfikowaniu uzyskanych w ten sposób wiadomości, infobroker tworzy raport lub analizę – w zależności od tego, jakie są oczekiwania klienta. Niekiedy Infobroker zostaje poproszony jedynie o odszukanie danych teleadresowych lub utworzenie bazy osób, które na przykład zajmują stanowiska kierownicze w konkretnym dziale firmy działającej w określonej branży. Niektórzy przedstawiciele tego nowopowstałego zawodu kierują swe usługi nie tylko do przedsiębiorców, ale również do osób prywatnych – oferują oni na przykład sporządzenie zestawienia wszystkich ofert turystycznych lub listy banków udzielających pożyczek na określonych przez klienta warunkach. Większość firm infobrokerskich zapewnia, że może podjąć się każdego, nawet najbardziej niezwykłego zadania.
     Dlaczego Infobroker jest bardziej skuteczny od wyszukiwarki internetowej? Wiele osób zadaje sobie to pytanie nie widząc sensu w kupowaniu potrzebnych informacji. Choć może nie wszystkich to przekona, usługi speca od pozyskiwania danych bywają niekiedy bardzo pomocne. Infobrokerzy korzystają w swej pracy z ogromnej liczby narzędzi. W celu odnalezienia danych niezbędnych do stworzenia raportu przeszukują oni gazety (również ich numery archiwalne), książki, specjalistyczne strony internetowe oraz wykonują całą masę telefonów. Infobroker nierzadko jest prawdziwym poliglotą, gdyż specyfika jego pracy wymaga pozyskiwania wiadomości również od zagranicznych informatorów. Brokerów informacji często można spotkać w bibliotekach oraz przed monitorami komputerów, gdy poszukują danych przy użyciu specjalnie do tego stworzonych programów. W ten sposób są oni w stanie pozyskać wiadomości, które nie wyświetlają się w okienkach najpopularniejszych wyszukiwarek.
     Praca infobrokera jest skuteczna nie tylko dlatego, że umożliwia dostarczenie klientom trudno dostępnych danych. Istotną, a może najważniejszą rolą osoby wykonującej ten zawód jest bowiem selekcja wiadomości oraz sprawdzanie autentyczności źródeł, z których pochodzą. Dzięki temu, klient otrzyma klarowny raport z wypunktowanymi wnioskami, a nie chaotyczną mieszankę wszystkich nowinek na dany temat.
     Choć infobrokerzy pojawili się na rynku pracy już w latach sześćdziesiątych, w Polsce wciąż nie zyskali oni należytego uznania. Należy jednak pamiętać, że u nas jest to wciąż nowy zawód, który z biegiem czasu będzie się prawdopodobnie cieszył rosnącym zainteresowaniem klientów.

Wpisane 19:19, 9 grudzień 2008 przez Nina

     Rynek pracy podlega nieustannym przemianom. By lepiej to sobie uzmysłowić, wystarczy porównać liczbę form zatrudnienia istniejących dzisiaj i dwadzieścia lat temu. Jeszcze w latach osiemdziesiątych żaden Polak nie słyszał o pracy tymczasowej lub telepracy, a współcześnie coraz więcej osób podejmuje tego rodzaju zatrudnienie. Największe zmiany zachodzą jednak na poziomie samych stanowisk – z biegiem czasu zmieniają się bowiem nie tylko nazwy zawodów, ale również stopień ich popularności.
     Nie tak dawno temu osoby, które decydowały się na podjęcie pracy w kopalni zyskiwały niemalże pewność, iż nie zabraknie dla nich pracy. Polski przemysł w znacznej mierze bazował na górnictwie, dlatego też górnicy nie musieli obawiać się masowych zwolnień lub braku ofert zatrudnienia. Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Wraz z rozwojem technologii oraz poszukiwaniem alternatywnych rozwiązań dla działań wyniszczających środowisko naturalne, odchodzi się od ogrzewania domów węglem. Wydobywane od lat kruszywa nie cieszą się już zbyt dużym zainteresowaniem, w związku z czym część kopalni jest stopniowo likwidowana, a górnicy coraz bardziej obawiają się masowych zwolnień.
     Redukcja zatrudnienia związana ze zmieniającymi się potrzebami pracodawców i klientów dotknie nie tylko górników, ale także hutników oraz pracowników przemysłu paliwowego, przetwórczego i tartacznego.
     Zmiany zachodzące na polskim rynku pracy prowadzą jednak nie tylko do zmniejszenia popularności zawodów, ale również do wyodrębniania się zupełnie nowych stanowisk. Wiadomo też, że z biegiem czasu niektóre branże będą rozwijać się prężniej niż dotychczas, czego efektem będzie zwiększone zapotrzebowanie na pracowników. Czy wiesz, który sektor zapewni pracownikom stabilizację zawodową na najbliższe dziesięć lat?
     Zmian, które zachodzą na rynku pracy nie można przewidzieć ze stuprocentową pewnością, niemniej jednak istnieją wstępne prognozy dotyczące zawodów przyszłości. Z pewnością pracy nie zabraknie dla osób, które pracują w oświacie oraz służbie zdrowia. Na ciekawe perspektywy zawodowe mogą także liczyć prawnicy, dziennikarze, kamerzyści oraz wszyscy ludzie związani z mediami i przepływem informacji. Największym zainteresowaniem pracodawców będą się jednak cieszyć specjaliści finansowi, czyli analitycy, doradcy podatkowi oraz konsultanci ds. inwestycji. Zawody przyszłości wykonują także wszystkie osoby związane z branżą informatyczną – graficy, administratorzy sieci, a także pracownicy odpowiedzialni za ochronę danych komputerowych oraz tworzenie nowych programów i systemów. W związku ze zwiększaniem się średniej długości życia na pracę będą mogli liczyć wszyscy ci, którzy mają kwalifikacje niezbędne do wykonywania zabiegów leczniczo-pielęgnacyjnych oraz opieki nad osobami starszymi i schorowanymi. 
     Lista zawodów przyszłości jest długa, lecz zapewne zmieni się w przeciągu najbliższych trzydziestu lat. Wniosek jest jeden: największe szanse na zyskanie interesującej pracy będą mieć osoby elastyczne, które co najmniej kilka razy w ciągu życia zdołają się przekwalifikować. Pracownicy wciąż zwiększający swoje umiejętności i zdolni wykonywać różne zawody najprawdopodobniej nigdy nie będą mieć problemu ze znalezieniem odpowiedniego zajęcia.

     Pomimo tego, że echa ogólnoświatowego kryzysu finansowego odbiły się również na polskiej gospodarce, możemy wciąż mówić o rynku pracownika. Wprawdzie tendencja ta może niebawem ulec zmianie, lecz póki co sytuacja zatrudnionych jest w miarę stabilna. Ukierunkowany na pracownika rynek pracy wymusza na firmach wprowadzanie zmian w polityce personalnej. Na ile poważne są to zmiany? Zastanówmy się dzisiaj, jak firmy reagują na powstanie rynku pracownika. 
     Braki kadrowe przyczyniły do zmiany percepcji pracownika, który stał się dla firmy wartościową jednostką, mogącą znacznie polepszyć funkcjonowanie przedsiębiorstwa dzięki wykorzystaniu swojej wiedzy oraz doświadczenia. Przedstawiciele działów personalnych zaczęli więc zabiegać o pozyskanie pracowników oraz związanie ich z firmą w celu utrzymania długotrwałej współpracy.
     Wielu przedsiębiorców zaczęło przywiązywać wagę do tworzenia profesjonalnej polityki personalnej, a specjaliści do spraw rekrutacji porzucili działania administracyjne na rzecz aktywnego poszukiwania wartościowych kandydatów. Jednak największym priorytetem stało się zatrzymanie firmie zatrudnionych już osób oraz stworzenie dla nich motywacyjnego systemu wynagrodzeń i premii. W celu uniknięcia migracji pracowników do innych przedsiębiorstw oraz przyciągnięcia nowych osób, polskie firmy zaczęły budować swój pozytywny wizerunek jako pracodawcy. Jest to zupełna nowość na naszym rynku pracy, ponieważ jak dotąd o dobrą opinię dbały jedynie zagraniczne koncerny. W ramach kształtowania wizerunku pozytywnego pracodawcy, większą uwagę przywiązuje się do polepszenia warunków pracy oraz nagradzania pracowników dodatkowymi bonusami finansowymi i pozafinansowymi. Osoby zatrudnione w firmach kuszone są również możliwością skorzystania z coraz bardziej atrakcyjnych systemów socjalnych.
     Specjaliści do spraw kształtowania polityki personalnej starają się trafiać ze swoim programem do coraz szerszej grupy potencjalnych kandydatów. Nikogo nie dziwią już spotkania ze studentami i absolwentami uczelni wyższych, które mają na celu budowanie pozytywnego wizerunku pracodawcy oraz zachęcenie młodych ludzi do związania swojej kariery zawodowej z firmą. Niektóre przedsiębiorstwa inwestują także w kosztowne szkolenia absolwentów, dotyczy to jednak głównie osób, których kierunek studiów jest związany z niszową dziedziną gospodarki. Aby zwiększyć szanse na pozyskanie wartościowego pracownika, część firm jest skłonna kontynuować poszukiwania także poza granicami kraju.
 Istotną zmianą wynikającą z powstania rynku pracownika jest skrócenie czasu  rekrutacji. Pracownicy działań personalnych zdali sobie sprawę z tego, że podczas trwającego 6 tygodni naboru najlepsi kandydaci mogą znaleźć pracę w innej firmie. Przeciągająca się w czasie rekrutacja jest także bardziej kosztowna, co stanowi kolejny argument za przyspieszeniem procesu selekcji kandydatów.
 Pomimo wprowadzenia licznych zmian, niektórzy pracodawcy wciąż mają duży problem z pozyskaniem kapitału ludzkiego. Kuszą więc kandydatów coraz wyższymi wynagrodzeniami oraz służbowym sprzętem elektronicznym, jednak nie zawsze takie działania przynoszą oczekiwany rezultat. Niekiedy nie pozostaje nic innego, jak zwrócić się o pomoc do agencji pośrednictwa pracy, która specjalizuje się w realizowaniu skomplikowanych projektów rekrutacyjnych.

Wpisane 06:43, 15 październik 2008 przez Nina

     Nauczyciele to jedna z grup zawodowych, której członkowie są najbardziej niezadowoleni ze swoich zarobków. Od wielu lat w oświacie słychać protesty związane ze zbyt niskim wynagrodzeniem. Czy oburzenie nauczycieli jest zasadne? Ile naprawdę zarabiają pracownicy oświaty? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym artykule.
     Zarobki nauczycieli z reguły nie przekraczają 3500 złotych brutto. Znakomita większość otrzymuje jednak dużo niższe wynagrodzenia. Czym jest to spowodowane?
     W zawodzie nauczyciela płaca zależy od stażu pracy, wieku oraz poziomu wykształcenia i przebytych szkoleń. Na wynagrodzenie pracowników oświaty nie wpływa znacząco znajomość języków obcych, o wysokości płacy decyduje jednak płeć – mężczyźni zarabiają w tym zawodzie więcej, niż kobiety.
     Wynagrodzenie zależy również od regionu. Najlepiej opłacani są tradycyjnie warszawscy nauczyciele, wyższe wynagrodzenie otrzymują także wrocławianie. Najgorzej sytuacja nauczycieli wygląda w Gdańsku i Lublinie – mediana wynosi tam odpowiednio 2040 i 2050 złotych.
     Zarobki nauczycieli są o prawie 30% niższe od pensji pozostałych osób zatrudnionych w Polsce. Według przeprowadzonych badań trzy czwarte pracowników oświaty otrzymuje pensję niższą niż 3000 złotych brutto, a wynagrodzenie co trzeciego nauczyciela nie przewyższa 1300 złotych.
     W najgorszej sytuacji są nauczyciele, którzy dopiero rozpoczęli pracę w zawodzie. Mogą oni liczyć na mniej więcej 1400 złotych brutto miesięcznie. Ich wynagrodzenie wzrośnie po 6-8 przepracowanych latach tylko o 47%. Na zdecydowanie wyższe dochody mogą liczyć nauczyciele z szesnastoletnim stażem oraz ci, którzy pracują w oświacie jeszcze dłużej – otrzymują oni najczęściej około 2500 złotych brutto miesięcznie.
     Osoby związane z edukacją zwiększają swoje szanse na wyższą płacę poprzez odbywanie szkoleń oraz szeroko rozumiane dokształcanie się. Nauczyciele, którzy ukończyli studia podyplomowe należą do najlepiej opłacanych pracowników w swoim zawodzie – ich wynagrodzenie najczęściej zawiera się w przedziale 1780 – 3150 złotych miesięcznie.
     Pozytywną wiadomością jest informacja, że nauczyciele, oprócz pensji podstawowej i premii, bardzo często otrzymują różnego rodzaju świadczenia dodatkowe. Niemal co czwarty pracownik oświaty może więc liczyć na dofinansowanie nauki, a 12% nauczycieli ma możliwość brania udziału w szkoleniach wybieranych według własnego uznania. Do rzadziej przyznawanych bonusów należą: kredyty preferencyjne, bezpłatne zajęcia sportowo-rekreacyjne oraz dodatkowe ubezpieczenia.
     Wysokość zarobków nauczycieli pozostawia wiele do życzenia, być może jednak ta niekorzystna sytuacja niebawem ulegnie zmianie. Nadzieją dla nauczycieli są słowa premiera, który zapowiedział, że pensje pedagogów będą co roku wyższe o 10%. Według Donalda Tuska edukacja należy do kwestii priorytetowych, które nie mogą być spychane na dalszy plan. Premier zapowiada, że realizacja planu podwyżek dla nauczycieli powiedzie się niezależnie od niestabilnej sytuacji finansowej na świecie, która nie przeszkodzi w przeprowadzaniu priorytetów rządu. Jeśli działania rządu przyniosą rezultat, pedagodzy będą mogli również liczyć na wyższe emerytury.

Wpisane 11:46, 12 październik 2008 przez Nina

     Wraz ze wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej możemy obserwować zjawisko emigracji zarobkowej naszych rodaków. Polacy najczęściej szukają pracy w Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz u sąsiadów zza niemieckiej granicy. Liczba osób przebywających na emigracji zarobkowej w Wielkiej Brytanii liczona jest już nie w tysiącach, a w milionach, co świadczy o skali zjawiska. Warto, więc zastanowić się nad tym, jakie są konsekwencje emigracji zarobkowej Polaków?
     Zjawisko poszukiwania pracy poza granicami Polski dotyczy przede wszystkim młodych i ambitnych osób, które nie widzą szans na znalezienie atrakcyjnej i dobrze płatnej pracy w kraju. Często są to ludzie wykształceni, którzy są w stanie poświęcić swoje aspiracje zawodowe, byleby tylko zwiększyć swoje zarobki. 
     Wśród emigrantów jest też duża grupa specjalistów posiadających znakomite kompetencje, którzy pragną rozwijać się zawodowo poza granicami kraju, ponieważ liczą na zrobienie błyskotliwej kariery, która pomoże im zyskać prestiż oraz wyższe wynagrodzenie. 
     To właśnie specjaliści, którzy zdecydowali się na emigrację zarobkową w największym stopniu doprowadzili do zmian na polskim rynku pracy. Niewystarczająca ilość pracowników na wyspecjalizowanych stanowiskach doprowadziła do problemów ze znalezieniem odpowiednich osób, czego skutkiem jest wzrost wynagrodzeń. Niektórzy pracodawcy mieli tak duże trudności ze znalezieniem wykwalifikowanych specjalistów, że zaczęli szukać kandydatów również poza granicami Polski. Coraz więcej ofert pracy na stanowiskach wymagających wiedzy oraz dużego doświadczenia kierowanych jest bezpośrednio do emigrantów, których kusi się atrakcyjnym wynagrodzeniem oraz dodatkowymi bonusami.
     Emigracja młodych Polaków na razie skutkuje zwiększeniem wynagrodzeń rodaków i spadkiem bezrobocia, jeśli jednak zjawisko to nie zostanie zatrzymane, może zaowocować kryzysem demograficznym oraz zapaścią na rynku pracy. Wyjazd młodych ludzi z kraju może sprawić, że rozwój gospodarczy zostanie zahamowany, ponieważ Polska stanie się krajem mniej atrakcyjnym dla zagranicznych inwestorów.
     Nasza struktura demograficzna już teraz pozostawia wiele do życzenia, jeśli jednak nie uda się zmniejszyć ilości emigrantów, Polacy jeszcze bardziej odczują negatywne skutki starzenia się społeczeństwa. Efektem tego mogą być problemy związane z finansami publicznymi, polityką społeczną oraz poważny kryzys emerytalny i wydłużanie się wieku emerytalnego.
     Po początkowej euforii Polaków, którzy zostali w kraju, zaczęto wreszcie dostrzegać zagrożenia związane z tak dużą emigracją zarobkową młodych ludzi. Zjawisko to ma swoje zalety dla osób zatrudnionych w Polsce, należą do nich: ustanowienie rynku pracownika, zwiększenie wynagrodzeń, widoczne starania pracodawców o pozyskanie i utrzymanie pracowników oraz zmniejszenie stopy bezrobocia. Może się jednak okazać, że już niedługo negatywne aspekty emigracji zarobkowej Polaków będą tak duże, że wpłyną niekorzystnie również na rynek pracy. Jeśli wizerunek Polski stanie się nieatrakcyjny dla inwestorów, możemy się spodziewać zmniejszenia ilości miejsc pracy, a co za tym idzie, wzrostu bezrobocia. Zatrzymanie emigracji zarobkowej leży w interesie wszystkich Polaków, pozostaje nam, więc mieć nadzieję, że rząd stanie na wysokości zadania i opracuje programy mające na celu zachęcenie emigrantów do powrotu.