Wpisane 17:59, 24 luty 2009 przez Nina

     Kolejny zakład produkcyjny poszedł w ślady firmy Zelmer i Fabryki Broni „Łucznik”, których kierownictwa podjęły decyzje o wysłaniu pracowników na przymusowe urlopy w celu zmniejszenia strat ponoszonych przez przedsiębiorstwa. Najnowszą ofiarą braku zleceń jest spółka Volkswagen, która wstrzymała produkcję na pięć dni. To już druga tego typu decyzja w tym roku – pracownicy Volkswagena mieli wolne również na początku lutego, wtedy były to jednak tylko trzy dni. Wstrzymanie produkcji w firmie jest rodzajem kompromisu pomiędzy kierownictwem, a związkami zawodowymi, dzięki niemu Volkswagen nie został narażony na kolejne straty finansowe, wynikające z pracy przy niewielkiej ilości zleceń, natomiast pracownikom nie grozi zmniejszenie wynagrodzenia zasadniczego, bądź otrzymanie wymówienia. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja poznańskiego zakładu Volkswagena jest niepewna. Z racji tego, że większość zysków firmy pochodzi przede wszystkim z eksportu produktów na rynki europejskie, wzrost kapitału spółki jest zależny od sytuacji gospodarczej innych państw. Skutki międzynarodowego kryzysu finansowego są więc dla Volkswagena bardziej odczuwalne, niż dla firm motoryzacyjnych, dystrybuujących części na terenie Polski, w której krach gospodarczy nie wywołał jeszcze aż tak dużych strat, jak w krajach Europy Zachodniej.

Aktualnie zakład produkcyjny Volkswagena ma zlecenia tylko na najbliższe dni. Trudno przewidzieć jak potoczą się dalej losy poznańskiego zakładu. Póki co spółka, nie wyklucza kolejnych przestojów, jeśli liczba zamówień nie wzrośnie.

Odpowiedzią na problemy finansowe Volkswagena jest jednak nie tylko wstrzymanie produkcji – w ostatnim czasie firma odmówiła także przedłużenia umów z pracownikami agencji pracy tymczasowej. Zatrudnienie straci więc większość pracowników tymczasowych, którzy stanowią około 10% osób pracujących w poznańskim zakładzie. Czy kolejne cięcia kosztów będą równoznaczne ze zmniejszeniem liczby stałych pracowników spółki? Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, wydaje się jednak, że dzięki determinacji związków zawodowych oraz korzystnej dla pracowników wewnętrznej polityce firmy, zwolnienia nie stanowią jeszcze realnego zagrożenia. Z drugiej strony nie sposób lekceważyć faktu, iż liczba zamówień już teraz spadła o jedną trzecią i jeśli sytuacja poznańskiego zakładu nie ulegnie poprawie, zarząd spółki może zacząć brać pod uwagę nawet najbardziej ostateczne rozwiązania.

W złej kondycji finansowej są również zagraniczne zakłady produkcyjne Volkswagena. Aktualnie wstrzymano produkcję nie tylko w Poznaniu, ale również w: Hanowerze, Dreźnie, Wolfsburgu, Emden i Zwickau. Przerwa ma potrwać do 1 marca 2009 roku. Przestoje w pracy dotyczą około 61 000 pracowników Volkswagena, co stanowi dwie trzecie liczby zatrudnianych przez spółkę osób. W normalnym trybie pracują w tej chwili jedynie placówki badawczo-rozwojowe oraz niektóre zakłady zajmujące się produkcją części. Przez cały czas odbywają się również kursy szkoleniowe dla pracowników.

Wpisane 12:58, 10 luty 2009 przez Nina

     Z miesiąca na miesiąc polski rynek pracy staje się coraz bardziej chwiejny. Jeszcze niedawno jedynymi odczuwalnymi dla pracowników symptomami nadchodzącego kryzysu finansowego były trudności z uzyskaniem podwyżki. Teraz osoby, które narzekały na niskie wynagrodzenie lub brak premii zaczynają czuć coraz większą obawę przed utratą pracy.
     Najbardziej zagrożone bezrobociem są osoby zatrudnione w sektorze produkcyjnym, a także w budownictwie i usługach. Z poważnymi problemami finansowymi borykają się głównie firmy eksportujące swoje towary do krajów Unii Europejskiej. W ostatnim czasie do grona bankrutów dołączyły także wielkie przedsiębiorstwa, wśród których przeważają spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Swoje zakłady zamykają tacy giganci, jak International Automotive Components Group (fabryka w Teresinie), Remy Automotive Poland (zakład produkcyjny w Świdnicy) czy RR Donnelley (fabryka w Kielcach).
     Firmy z branży motoryzacyjnej już od kilku miesięcy muszą zmagać się z mniejszą ilością zleceń i, co za tym idzie, dużymi stratami finansowymi. Przykładem tego jest choćby japoński producent samochodów Nissan, który zdecydował się na znaczną redukcję liczby pracowników w fabrykach na całym świecie. Od kwietnia 2009 roku Nissan zamierza zlikwidować około 20 000 miejsc pracy, a także wprowadzić w fabrykach dni przestoju.
     Kryzys gospodarczy oraz związany z nim krach na rynku nieruchomości sprawiły, że nastały ciężkie czasy dla deweloperów, ale również dla firm zajmujących się wystrojem wnętrz. Słabnący popyt na materiały budowlane oraz artykuły ozdobne wpłynął na złą kondycję finansową tychże przedsiębiorstw. Efektem tego jest niekiedy likwidacja zakładów produkcyjnych, częściej jednak dochodzi do drastycznego zmniejszenia liczby etatów. Przykładem tego jest fala zwolnień w dużej firmie z branży meblarskiej – Nowy Styl. Przedsiębiorstwo zamierza zredukować etaty i zwolnić prawie 700 osób, co stanowi jedną piątą wszystkich pracowników.
     W złej kondycji finansowej jest także PLL LOT, którego przedstawiciele rozpoczęli już rozmowy z członkami związków zawodowych na temat zwolnień grupowych. Nie wiadomo jeszcze ile osób dostanie wypowiedzenia, pewnym jest jednak, że redukcja etapów obejmie ok. 40 rodzajów stanowisk – od najwyższego do najniższego szczebla. Przypomnijmy, że już w zeszłym roku firma PLL LOT zwolniła ok. 50 osób – byli to piloci i stewardessy. Problemy związane z kryzysem finansowym nie ominęły także założonej w 1965 roku Toruńskiej Przędzalni Czesankowej „Merinotex”. Zatrudniająca 350 osób firma właśnie złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości.
     Niektóre przedsiębiorstwa próbują uniknąć zwalniania pracowników i decydują się na chwilowe wstrzymanie produkcji, by zredukować straty finansowe wynikające z braku zamówień. Taką taktykę obrała Fabryka Broni „Łucznik”, której zarząd postanowił wysłać pracowników na dwutygodniowy urlop. Podobnie postąpił również największy producent sprzętu AGD w Polsce – Zelmer, który wstrzymał produkcję od 9 do 13 lutego.
     Zarówno przedsiębiorstwa takie jak Łucznik i Zelmer, jak i wiele innych firm coraz bardziej świadomie podchodzą do kwestii zatrudnienia pracowników. Pomimo trudnej sytuacji finansowej starają się one utrzymać pracowników, a nawet zdobywać fundusze na ich szkolenia. Dzięki temu obydwa przedsiębiorstwa nie będą zmuszone do przeprowadzania kosztownych rekrutacji po zażegnaniu kryzysu finansowego.

Wpisane 10:53, 8 styczeń 2009 przez Nina

     Stopa bezrobocia wzrasta, a ofert pracy jest coraz mniej – do takich wniosków można dojść po przeanalizowaniu danych udostępnionych przez Ministerstwo Pracy. Czy zeszłoroczny kryzys finansowy odbije się na polskim rynku pracy? I czy możemy się spodziewać kolejnych wzrostów bezrobocia w najbliższym czasie?
     Według Ministerstwa Pracy stopa bezrobocia w grudniu ubiegłego roku była o 4 punkty procentowe wyższa, niż w listopadzie i wynosiła 9.5 %. Problemy związane z zatrudnieniem odnotowano we wszystkich województwach, a liczba osób pozostających bez pracy wyniosła 1.474,4 tys. Jakie były przyczyny tak dużego wzrostu bezrobocia w ciągu zaledwie miesiąca?
     Ministerstwo Pracy sugeruje, że powodem wzrostu stopy bezrobocia było zakończenie prac sezonowych, dotyczy to przede wszystkim budownictwa i handlu. Ponadto coraz więcej osób powracających z zagranicy ma problemy ze znalezieniem zatrudnienia w kraju i po krótkim czasie powracający do Polski rodacy zasilają szeregi bezrobotnych. Statystyki zawyżają także osoby, które w ciągu ostatnich kilku miesięcy uczestniczyły w programach mających na celu zwalczanie bezrobocia. Po zakończeniu projektów związanych z zatrudnieniem część z nich nie otrzymała posady i powróciła do rejestru bezrobotnych. Inną grupę osób poszukujących pracy stanowią pracownicy, z którymi nie przedłużono umów na czas określony.
     Liczba bezrobotnych wzrosła, natomiast miejsc pracy jest mniej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. W wyniku międzynarodowego kryzysu finansowego część przedsiębiorstw podjęła decyzję o redukcji zatrudnienia, a zdecydowana większość zrezygnowała z tworzenia nowych działów i, co za tym idzie, miejsc pracy. Efektem tego jest zmniejszenie się ilości ofert pracy o 23.5 % w przeciągu jednego miesiąca.
     Jakie są rokowania Ministerstwa Pracy na rok 2009? Opinie przedstawione przez pracowników ministerstwa są zdecydowanie mniej optymistyczne niż te, które wygłaszano w drugiej połowie ubiegłego roku. Według szacunków Ministerstwa Pracy w najlepszym przypadku stopa bezrobocia ulegnie stabilizacji, natomiast w najgorszym wzrośnie o kolejne dwa punkty procentowe w perspektywie całego roku. Wprawdzie w ciągu najbliższych kilku miesięcy bezrobocie powinno zostać zahamowane, na co wpływ będzie miało zakończenie zimy i wznowienie ruchu np. w branży budowlanej, lecz i tak u schyłku 2009 roku stopa bezrobocia ma wynosić 9.5-11.5 %.
     Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie zdobycie atrakcyjnej pracy będzie o wiele trudniejsze, niż w zeszłym roku. Mniejsza liczba ofert pracy, fala powrotów Polaków pracujących za granicą oraz problemy finansowe, z którymi walczy wiele firm – to wszystko może sprawić, że sytuacja pracowników ulegnie zmianie i rozpocznie się era pracodawcy. Taki stan rzeczy może zaowocować nie tylko trudnościami w znalezieniu pracy i zwiększoną konkurencją ze strony innych kandydatów, ale również niższymi premiami oraz zwolnieniem tempa wzrostu wynagrodzeń.

     Pomimo tego, że echa ogólnoświatowego kryzysu finansowego odbiły się również na polskiej gospodarce, możemy wciąż mówić o rynku pracownika. Wprawdzie tendencja ta może niebawem ulec zmianie, lecz póki co sytuacja zatrudnionych jest w miarę stabilna. Ukierunkowany na pracownika rynek pracy wymusza na firmach wprowadzanie zmian w polityce personalnej. Na ile poważne są to zmiany? Zastanówmy się dzisiaj, jak firmy reagują na powstanie rynku pracownika. 
     Braki kadrowe przyczyniły do zmiany percepcji pracownika, który stał się dla firmy wartościową jednostką, mogącą znacznie polepszyć funkcjonowanie przedsiębiorstwa dzięki wykorzystaniu swojej wiedzy oraz doświadczenia. Przedstawiciele działów personalnych zaczęli więc zabiegać o pozyskanie pracowników oraz związanie ich z firmą w celu utrzymania długotrwałej współpracy.
     Wielu przedsiębiorców zaczęło przywiązywać wagę do tworzenia profesjonalnej polityki personalnej, a specjaliści do spraw rekrutacji porzucili działania administracyjne na rzecz aktywnego poszukiwania wartościowych kandydatów. Jednak największym priorytetem stało się zatrzymanie firmie zatrudnionych już osób oraz stworzenie dla nich motywacyjnego systemu wynagrodzeń i premii. W celu uniknięcia migracji pracowników do innych przedsiębiorstw oraz przyciągnięcia nowych osób, polskie firmy zaczęły budować swój pozytywny wizerunek jako pracodawcy. Jest to zupełna nowość na naszym rynku pracy, ponieważ jak dotąd o dobrą opinię dbały jedynie zagraniczne koncerny. W ramach kształtowania wizerunku pozytywnego pracodawcy, większą uwagę przywiązuje się do polepszenia warunków pracy oraz nagradzania pracowników dodatkowymi bonusami finansowymi i pozafinansowymi. Osoby zatrudnione w firmach kuszone są również możliwością skorzystania z coraz bardziej atrakcyjnych systemów socjalnych.
     Specjaliści do spraw kształtowania polityki personalnej starają się trafiać ze swoim programem do coraz szerszej grupy potencjalnych kandydatów. Nikogo nie dziwią już spotkania ze studentami i absolwentami uczelni wyższych, które mają na celu budowanie pozytywnego wizerunku pracodawcy oraz zachęcenie młodych ludzi do związania swojej kariery zawodowej z firmą. Niektóre przedsiębiorstwa inwestują także w kosztowne szkolenia absolwentów, dotyczy to jednak głównie osób, których kierunek studiów jest związany z niszową dziedziną gospodarki. Aby zwiększyć szanse na pozyskanie wartościowego pracownika, część firm jest skłonna kontynuować poszukiwania także poza granicami kraju.
 Istotną zmianą wynikającą z powstania rynku pracownika jest skrócenie czasu  rekrutacji. Pracownicy działań personalnych zdali sobie sprawę z tego, że podczas trwającego 6 tygodni naboru najlepsi kandydaci mogą znaleźć pracę w innej firmie. Przeciągająca się w czasie rekrutacja jest także bardziej kosztowna, co stanowi kolejny argument za przyspieszeniem procesu selekcji kandydatów.
 Pomimo wprowadzenia licznych zmian, niektórzy pracodawcy wciąż mają duży problem z pozyskaniem kapitału ludzkiego. Kuszą więc kandydatów coraz wyższymi wynagrodzeniami oraz służbowym sprzętem elektronicznym, jednak nie zawsze takie działania przynoszą oczekiwany rezultat. Niekiedy nie pozostaje nic innego, jak zwrócić się o pomoc do agencji pośrednictwa pracy, która specjalizuje się w realizowaniu skomplikowanych projektów rekrutacyjnych.

Wpisane 16:28, 7 październik 2008 przez Nina

     W ostatnim czasie Polacy mają okazję obserwować, jak sprawdzają się najczarniejsze przewidywania analityków, zgodnie z którymi, amerykański kryzys finansowy odbija się echem w naszym kraju. Już teraz dochodzi do znacznego spowolnienia gospodarczego, wynikiem czego jest stopniowe zmniejszanie ilości miejsc pracy oraz zastopowanie trwającego od kilku miesięcy wzrostu wynagrodzeń. Do tego dochodzi prognozowane umocnienie polskiego złotego w stosunku do euro oraz mniejsza dostępność kredytów, w tym pożyczek dla przedsiębiorców. Pogłębiająca się bessa na Giełdzie Papierów Wartościowych stawia pod znakiem zapytania wiele planowanych wcześniej inwestycji, wynikiem czego jest tworzenie mniejszej ilości stanowisk oraz coraz częściej pojawiające się problemy ze znalezieniem pracy. W obliczu powyższych faktów, warto zadać sobie pytanie, czy amerykański kryzys finansowy spowoduje wzrost bezrobocia w Polsce?
     Efektem zawirowań finansowych mogą być masowe zwolnienia pracowników. Będą one związane przede wszystkim ze spowolnieniem gospodarki, ponieważ rozwój przedsiębiorstw nie będzie już tak dynamiczny, jak w ostatnim czasie. Co więcej, niektóre firmy mogą mieć wręcz problem z utrzymaniem się na rynku. Szczególnie zagrożone będą przedsiębiorstwa specjalizujące się w eksportowaniu produktów, ponieważ sugerowane przez analityków umocnienie złotówki względem innych walut może przynieść wiele strat w tym sektorze.
     Grupowych zwolnień powinni się obawiać również pracownicy dużych, państwowych przedsiębiorstw. W najbliższym czasie osoby zatrudnione przez Pocztę Polską i PKP Cargo oraz pracownicy stoczni będą najbardziej narażeni na utratę pracy. Według analityków problem ten może dotyczyć nawet 40 000 osób.
     Coraz częściej wspomina się również o konieczności zmniejszenia kosztów w budżetówce, w związku z czym pozbawiona pracy może zostać duża grupa nauczycieli.
     Mamy jednak szczęście, ponieważ niekorzystne zmiany dotyczące gospodarki dosięgną nas w dużo mniejszym stopniu niż pozostałe kraje europejskie oraz Stany Zjednoczone. Najbardziej odczuwalne dla polskich pracowników może być zatrzymanie wzrostu wynagrodzeń, który notujemy już od kilku miesięcy. Tutaj jednak zdania są podzielone, ponieważ według niektórych analityków nadal będziemy obserwować wzrost płac, tyle że niższy niż dotąd.
     Może się też zmniejszyć liczba nowopowstałych miejsc pracy, lecz nie powinno się to w znacznym stopniu przyczynić do wzrostu bezrobocia.
     Prawdopodobnie nie uda nam się jednak uniknąć grupowych zwolnień, aczkolwiek część osób pozbawionych pracy będzie mogła znaleźć zatrudnienie przy projektach związanych z przygotowaniami do Euro 2012.
     Jedno jest pewne – wszystko wskazuje na to, że rynek pracownika dobiega końca. Ta tendencja może ulec zmianie dopiero wtedy, gdy polska gospodarka znów zacznie się rozwijać, a złoty osłabnie w stosunku do euro. Póki co, nie należy się spodziewać sukcesów podczas negocjowania podwyżek lub starań o kolejny w tym roku awans w pracy. Warto natomiast inwestować w kursy i szkolenia, które zwiększają wartość pracownika na rynku pracy.