Polscy pracownicy wciąż najchętniej godzą się na podpisywanie umowy o pracę. Świadomość oszczędzania na emeryturę, możliwość bezpłatnego korzystania z publicznej opieki zdrowotnej i perspektywa gwarantowanego urlopu sprawia, że stosunek pracy jawi się większości osób jako optymalna forma kontraktu.
Umowa o pracę generuje jednak bardzo wysokie koszty dla pracodawcy, a przy tym nie gwarantuje mu otrzymania pozytywnego rezultatu działania, lecz jedynie prawdopodobieństwo jego uzyskania przez pracownika. Coraz większa liczba osób szukających pracy zaczyna też zdawać sobie sprawę z tego, że istnieją bardziej dochodowe formy kontraktów. Niektóre umowy nie zobowiązują pracodawcy do opłacania składek oraz są korzystne ze względu na sposób naliczania podatku, przez co niejednokrotnie wpływają na podwyższenie kwoty netto oferowanego wynagrodzenia. Przykładem tego jest umowa o dzieło z przeniesieniem praw autorskich. Jeśli chcesz dowiedzieć się, co może stać się przedmiotem tej umowy oraz w jakich sytuacjach można ją podpisać, przeczytaj koniecznie dzisiejszy artykuł.
Umowa o dzieło z przeniesieniem praw autorskich dotyczy każdego dzieła opisanego w ustawie z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Sprawą kluczową jest więc ustalenie, czy dane dzieło jest rezultatem działalności twórczej i posiada indywidualny charakter. Powyższe warunki są spełnione w przypadku utworu literackiego, artykułu prasowego, wykładu, audycji radiowej, scenariusza filmowego, piosenki oraz zdjęć i filmów. Dziełem w rozumieniu wspomnianej ustawy będzie również utwór niewymagający zdolności artystycznych, tj. raport, ekspertyza, prezentacja dla klienta, prognoza ekonomiczna oraz strategia (np. biznesowa lub marketingowa). Nie może to być jednak zestawienie faktów lub statystyk, w którym brakuje jakiegokolwiek komentarza odautorskiego, gdyż tego typu dokumenty nie posiadają indywidualnego charakteru.
Korzyścią wynikającą z omawianej umowy jest, zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika, uwzględnienie kosztów uzyskania przychodu w wysokości 50% wynagrodzenia. Niższe podatki przekładają się zazwyczaj na wyższe wynagrodzenie netto (a przynajmniej mogą stać się kartą przetargową w negocjacjach płacowych ze zleceniodawcą). Pracodawca podpisujący umowę o dzieło z osobą, której nie łączy z nim stosunek pracy, zaoszczędzi także na płaceniu składek zdrowotnych i na ubezpieczenie społeczne. Podpisanie umowy o dzieło z przeniesieniem praw autorskich jest więc szansą na znaczne zmniejszenie kosztów zatrudnienia ponoszonych przez pracodawcę. Pracownik zyskuje natomiast możliwość otrzymania wyższego wynagrodzenia netto niż to, które przysługiwałoby mu w przypadku zwykłej umowy o dzieło lub nawiązania stosunku pracy.
Umowa o dzieło z przeniesieniem praw autorskich jest najbardziej popularna w takich miejscach pracy, jak agencje reklamowe, media i biura tłumaczeń. Podpisują ją jednak także pracownicy z firm działających w innych branżach - specjaliści od tworzenia ekspertyz i strategii biznesowych, ekonomiści, marketingowcy oraz pracownicy przygotowujący prezentacje dla klientów.
Dwa razy w roku pracodawcy zostają postawieni przed nie lada wyzwaniem – muszą oni naliczyć wynagrodzenia za dobę, w której nastąpiła zmiana czasu. Problem ten dotyczy wszystkich kierowników szpitali, firm produkcyjnych i ochroniarskich, a także właścicieli stacji benzynowych, sklepów całodobowych i wielu innych przedsiębiorstw oraz instytucji. Jesienne i wiosenne przesilenia prowadzą do licznych dywagacji na temat wysokości wynagrodzeń, jak również sposobu odnotowania zmiany czasu w ewidencji czasu pracy. Już niebawem, bo w nocy z 28 na 29 marca tego roku wystąpi kolejne przesilenie wiosenne, dlatego już teraz warto sprawdzić, jak ustalić wysokość pensji pracowników nocnej zmiany.
Zmiana czasu sprawi, że wszystkie osoby, które powinny przepracować 8 godzin w ciągu doby, w sobotnią noc będą wykonywać obowiązki służbowe o godzinę krócej. W rezultacie Twoi podwładni wypracują mniejszą ilość godzin, niż ta, którą określono w wymiarze czasu pracy dla danego okresu rozliczeniowego. Nie będzie to jednak wynikało ze złej woli pracowników, dlatego też nie powinni oni ponosić strat, wynikających ze skrócenia czasu pracy. Zgodnie z polskim kodeksem pracy pracodawca jest zobowiązany do wypłaty wynagrodzenia za czas, w którym pracownik nie świadczył pracy, jeśli przestój nie wynikał z winy pracownika, a zatrudniona przez Ciebie osoba wyraziła gotowość do wykonywania obowiązków służbowych. W tego typu sytuacjach naliczane jest wynagrodzenie przestojowe, którego wartość powinna być równa stawce godzinowej lub winna wynikać ze stawki miesięcznej. W najgorszej sytuacji są pracownicy, których kierownicy nie ujęli wynagrodzenia przestojowego w dokumencie dotyczącym warunków naliczania wynagrodzeń. Mogą oni jedynie liczyć na 60% kwoty, którą otrzymują za wykonywanie pracy w normalnym wymiarze godzinowym. Niezależnie od tego, jaką kwotę wynagrodzenia przestojowego wypłacisz swoim pracownikom pamiętaj, by wszystkie różnice wynikające ze zmiany czasu odnotować w ewidencji czasu pracy. Niedopuszczalne jest podawanie ilości godzin, które w praktyce nie zostały wypracowane, jeśli więc chcesz poprawnie prowadzić ewidencję czasu pracy, to zapisz osobno godziny pracy oraz godzinę przestoju.
Nie tylko przesilenie wiosenne jest kłopotliwe dla pracodawców, również jesienią naruszona zostaje dobowa norma czasu pracy. Zmiana czasu letniego na zimowy sprawia, że pracownicy wykonują obowiązki na rzecz pracodawcy o godzinę dłużej, a więc wyrabiają nadgodziny, za które należy naliczyć wyższe wynagrodzenie. Dodatek za nadgodziny wynosi 50% lub 100% (gdy przypadają one w niedziele i święta lub dni wolne, udzielone danemu pracownikowi, bądź jeśli pracownik świadczy pracę w porze nocnej).
Pomimo tego, że zmiana czasu dotyczy tylko jednej godziny, ma ona wpływ na wartość miesięcznego wynagrodzenia pracowników nocnej zmiany oraz zmusza pracodawcę do odnotowania tego faktu w ewidencji czasu pracy.
Gwałtowne pogorszenie się warunków pogodowych jest sygnałem końca lata, a tym samym zbliżającego się nieuchronnie początku roku akademickiego. Większość studentów już znalazła miejsca na stancjach i w mieszkaniach studenckich, pozostali żacy wciąż z przerażeniem analizują wzrost cen wynajmu i starają się znaleźć jak najtańsze lokum. Niektórzy zdali już sobie sprawę z tego, że bez dodatkowego dochodu nie będą w stanie zapłacić za swoje utrzymanie i rozpoczęli wertowanie ofert pracy. Inni szukają jeszcze odpowiedzi na pytania: jaki typ pracy będzie najbardziej odpowiedni dla studenta?
Jeśli studiujesz zaocznie, nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem zajęcia, dzięki któremu zdobędziesz pieniądze na swoje utrzymanie. Ze względu na dużą ilość wolnego czasu, najbardziej korzystne będzie dla Ciebie zatrudnienie na pełen etat. Studenci zaoczni często znajdują pracę w biurach i sklepach, jak również w gastronomii. Podczas roku akademickiego niektóre kawiarnie i restauracje zatrudniają wyłącznie żaków. Jeśli jednak nie chcesz wyrabiać książeczki sanepidu, możesz zostać na przykład telemarketerem lub znaleźć w pracę w hurtowni lub na magazynie. Dla przykładu student pracujący na stanowisku operatora wózka widłowego może zarobić około 1500 złotych miesięcznie, nie licząc nadgodzin oraz premii.
Jeśli studiujesz dziennie i masz trochę wolnego czasu, nie powinieneś narzekać na brak ofert pracy. Wystarczy, że dysponujesz kilkoma godzinami w tygodniu, by móc znaleźć dodatkowe źródło utrzymania. Studenci dzienni są często zatrudniani jako kolporterzy gazet i ulotek oraz innych materiałów promocyjnych. Choć można w ten sposób zarobić kilkaset złotych miesięcznie, to jednak zajęcie jest frustrujące i trudne do wykonywania podczas niesprzyjających warunków atmosferycznych. Lepszą propozycją jest praca na infolinii, dzięki której zarobisz około 8 złotych za godzinę i będziesz mógł dopasować grafik do planu Twoich zajęć.
Jeśli nie chcesz pracować przy telefonicznej obsłudze klienta i wolisz skupić się na zajęciu bardziej związanym z Twoim kierunkiem studiów, możesz zacząć udzielać korepetycji. Najbardziej cenione są lekcje języków obcych, za które możesz dostać nawet 20-30 złotych za godzinę oraz korepetycje z zakresu nauk ścisłych. Studenci pedagogiki i pokrewnych kierunków często opiekują się dziećmi lub osobami starszymi. Praca ta wymaga poświęceń, ponieważ najczęściej odbywa się w godzinach porannych lub w piątkowe i sobotnie wieczory, jeśli jednak podołasz wyzwaniu, możesz zarobić około 500 złotych miesięcznie.
Studenci, którzy mają bardzo napięty plan zajęć, mogą dorobić okazyjnie podczas inwentaryzacji. Wystarczy, że spędzą noc na liczeniu produktów w hipermarkecie i na drugi dzień będą mogli odebrać wynagrodzenie w wysokości 60 – 100 złotych.
Studenci nie mogą narzekać na brak ofert pracy stałej oraz dorywczej. Każdy żak, który chciałby dorobić do kieszonkowego z łatwością znajdzie kilka ofert, z których będzie mógł wybrać najbardziej dla siebie odpowiednią. Studenci coraz częściej podejmują pracę, ponieważ dzięki temu zyskują nie tylko dodatkowy zarobek, ale również doświadczenie zawodowe, które będzie procentować po opuszczeniu murów uczelni. Czy Ty również łączysz studiowanie z pracą? Jak typ pracy jest według Ciebie najlepszy dla żaka? Na odpowiedzi czekam w komentarzach.
Zgodnie z przewidywaniami polityków w 2011 roku Polska będzie gotowa na przyjęcie euro. Europejska waluta ma wielu zwolenników w naszym kraju, nie brakuje jednak przeciwników, którzy uważają, że następstwem likwidacji złotego będzie znaczne zubożenie Polaków. Sceptycy spodziewają się dużego wzrostu cen żywności, który ma być nieproporcjonalny do wciąż niskich zarobków. Czy przeciwnicy wprowadzenia do Polski euro mają rację?
Możemy jedynie dywagować na ten temat, ponieważ jednoznaczną odpowiedź poznamy dopiero za kilka lat. Wszystko wskazuje jednak na to, że obawy sceptyków, dotyczące wprowadzenia europejskiej waluty są wyolbrzymione.
Jeśli przewidywania analityków okażą się słuszne, to w momencie przyjęcia przez Polskę euro, złoty powinien być silny. Jest to wyjątkowo optymistyczny scenariusz dla Polaków, ponieważ oznacza wzrost wynagrodzeń. Przy odrobinie szczęścia pensje mogą wzrosnąć nawet o ponad sto euro!
Wbrew pozorom podwyżki wynagrodzeń nie ucieszą wszystkich Polaków.Niezadowoleni będę przede wszystkim kredytobiorcy, ponieważ wraz z umocnienień się złotego, wzrosną koszty związane ze spłacaniem kredytów zawartych w rodzimej walucie. Takiej sytuacji możemy spodziewać się wtedy, gdy Rada Polityki Pieniężnej podwyższy wartość stóp procentowych, a następnie zbyt długo będzie zwlekać z ich obniżeniem. W najgorszym położeniu będą wtedy osoby, które zaciągnęły kredyty hipoteczne w złotówkach, natomiast kredytobiorcy spłacający pożyczki w innych walutach nie powinni mieć powodów do niepokoju.
Zmiana waluty może spowodować również wzrost cen żywności. Najbardziej podrożeć mogą produkty codziennego użytku, takie jak: mąka, mleko, masło, chleb, warzywa oraz owoce. Zdrożeją również bilety autobusowe, a także nieco droższe towary, takie jak bielizna, kosmetyki lub kawa, jednak w ich przypadku wzrost cen nie będzie aż tak widoczny. Podwyżki uderzą więc najbardziej w najuboższych, którzy swoje pensje przeznaczają głównie na produkty żywnościowe oraz inne, stosunkowo tanie artykuły.
Plany dotyczące wprowadzenia europejskiej waluty wzbudzają wśród Polaków wiele kontrowersji. Większość osób obawia się, że następstwem zmiany waluty będą zbyt duże podwyżki najbardziej niezbędnych do życia artykułów – przede wszystkim żywności. Inni z kolei z niepokojem myślą o spłacaniu pozaciąganych przez siebie kredytów hipotecznych. Najwięksi sceptycy są nawet zdania, że wzrosną ceny wszystkich artykułów, natomiast pensje Polaków będą jeszcze niższe, niż teraz. Wiele obaw jest bezpodstawnych, należy się jednak zgodzić z tymi opiniami, które dotyczą podwyżek w branży spożywczej lub związane są ze spłacaniem rat kredytów wziętych w złotych. Jeśli jednak koszty kredytu w złotych znacznie przewyższą Twoje możliwości finansowe, nie wahaj się długo, tylko zmień walutę, na przykład na franki lub na euro. Dzięki temu silny złoty nie spowoduje naliczenia wyższych rat kredytu.
Wydaje się, że wprowadzenie euro do Polski jest tylko kwestią czasu, warto więc zdawać sobie sprawę ze wszystkich plusów i minusów związanych ze zmianą waluty. Podwyższenie cen żywności będzie prawdopodobnie nieuniknione, pocieszające jest jednak to, że wraz ze wzrostem cen, wzrośnie również wysokość naszych pensji. Całkiem więc możliwe, że dzięki wyższemu wynagrodzeniu, nie odczujemy podwyżek tak boleśnie, jakby się można tego spodziewać. Prawdopodobny jest również scenariusz, który zakłada bardziej dynamiczny wzrost wynagrodzeń, niż towarów. Jedno jest pewne, zarówno nasze zarobki, jak i wydatki zależeć będą od tego jak silny będzie złoty w momencie zmiany waluty.