Blog Zarabiaj.pl

Blog o Rynku Pracy w Polsce

Jak pokonać stres na rozmowie kwalifikacyjnej? Poznaj 7 niezawodnych sposobów

Rozmowa kwalifikacyjna jest jednym z wydarzeń, które większość osób wskazuje jako najbardziej stresujące w ich życiu. Jeśli chcesz wiedzieć, jak poradzić sobie ze stresem na rozmowie kwalifikacyjnej, poniżej znajduje się 7 niezawodnych sposobów.

  1. Powiedz o zdenerwowaniu
  2. Jeżeli powiesz rekrutowi o swoim zdenerwowaniu, poczujesz się lepiej. Określisz swoje uczucia, przekażesz mu, że trudno Ci zapanować nad emocjami, a przez to przestaniesz skupiać się jedynie na pokonaniu zdenerwowania. Zburzysz barierę pomiędzy Tobą a rekruterem i stres powoli odejdzie.

  3. Weź głęboki oddech, mów powoli i z namysłem
  4. Rozmowa kwalifikacyjna to nie wyścig – możesz odpowiadać spokojnie, a nawet poprosić o chwilę do namysłu. Jeśli się denerwujesz, zdążysz zebrać myśli i ułożyć odpowiedź na pytanie. Dobra odpowiedź sprawi, że poczujesz się swobodniej i na kolejne pytania odpowiesz szybciej. Jeżeli czujesz, że masz w głowie pustkę, weź kilka głębokich oddechów, napij się wody. Gdy ze zdenerwowania zapomnisz, jakie było pytanie, poproś o jego powtórzenie.

  5. Zjedz posiłek bogaty w białka i wypij odpowiednią ilość wody
  6. Przed rozmową zjedz posiłek bogaty w białka, które pozytywnie wpływają na poziom dopaminy i norepinefryny. Oba hormony sprawią, że zachowasz trzeźwość umysłu, a Twoje zmysły będą wyostrzone. Łatwiej będzie Ci pokonać stres i odpowiadzać nawet na najtrudniejsze pytania. Odpowiednie nawodnienie organizmu zagwarantuje Ci natomiast, że Twój głosny będzie dźwięczny i wyraźny. W nawodnionym organizmie tlen jest transportowany szybciej, dzięki czemu będziesz rzadziej odczuwać brak tchu podczas długich wypowiedzi.

  7. Trenuj przed lustrem
  8. Jeżeli jesteś osobą wyjątkowo nieśmiałą, potrenuj rozmowę przed lustrem. Stań naprzeciwko dużego lustra, wyprostuj się i rozstaw nogi na szerokość kartki A4. Ćwicz różne miny – uśmiechaj się do siebie, wystawiaj język, marszcz czoło, udawaj zdenerwowanie i przerażenie. Zobacz, jak wyglądasz w różnych sytuacjach. Nie oceniaj swojej urody, skup się na poznaniu swojego zachowania. Próbuj mówić na dowolny temat przez 3-5 minut, uważnie obserwując, jak zachowujesz się, gdy zaczynasz się denerwować lub gdy zbierasz myśli. Ćwicz każdego dnia, a pokonasz stres na rozmowie kwalifikacyjnej oraz w innych sytuacjach.

  9. Poznaj firmę i przygotuj się na pytania
  10. Zanim pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną, poznaj firmę, do której aplikujesz. Sprawdź, jakie są jej cele, wartości, podejście do pracowników. Zastanów się, jakie pytania możesz usłyszeć i przemyśl odpowiedzi, jakich chciałbyś udzielić.

  11. Zrelaksuj się dzień wcześniej
  12. Dzień przed rozmową kwalifikacyjną spędź, robiąc coś, co sprawia Ci przyjemność. Idź do kina, spotkaj się ze znajomymi, poczytaj książkę lub wypij gorącą czekoladę. Relaks pomoże Ci myśleć pozytywnie i pozbyć się napięcia.

    Uwaga: zrezygnuj z alkoholu, nawet jeśli masz na niego ochotę. W dniu rozmowy kwalifikacyjnej będziesz odczuwać przykre skutki spożycia alkoholu dzień wcześniej, co wpłynie negatywnie na Twoje zachowanie.

  13. Nie bój się porażki
  14. Pozbądź się obaw, że po rozmowie kwalifikacyjnej pozostaniesz bez pracy. Myśl pozytywnie. Nawet jeśli Twoja kandydatura zostanie odrzucona, zyskasz nowe doświadczenie, które pozwoli Ci w przyszłości zaprezentować się lepiej. Potraktuj spotkanie z rekruterem jak trening i możliwość do rozwoju osobistego.

O co pytać na rozmowie kwalifikacyjnej, czyli absurdalne wymagania „Millenialsów”

Rynek pracy czekają ogromne zmiany. Nowe pokolenie pracowników pokazuje pracodawcom, że to ono chce dyktować warunki zatrudnienia. Pracodawcy znaleźli się przez to w trudnej sytuacji – z jednej strony chcą sowicie wynagrodzić doświadczonych, wykształconych pracowników, z drugiej – na rozmowy kwalifikacyjne stawiają się młodzi, roszczeniowi ludzie, którzy zachowują się zupełnie inaczej niż pracownicy starsi o 20 czy 30 lat.

Koniec jednostronnych relacji

Po 1989 roku pracodawcy zaczęli dyktować warunki na rynku pracy. Najważniejsza była dla nich maksymalizacja zysków, a wysokie bezrobocie – nieznane dotychczas większości pracujących, sprawiło, że Polacy podejmowali się każdej pracy bez względu na wysokość wynagrodzenia i warunki zatrudnienia. Nikomu nie przychodziło do głowy pytanie o dodatkowe benefity ze strony pracodawcy. Obecnie młodzi pracownicy zachowują się inaczej. Poszukują nie tylko dobrze płatnej posady, ale również oczekują, że pracodawca da im coś więcej, o czym głośno mówią na rozmowie kwalifikacyjnej.

Współczesny rynek pracy jest wypełniony przedstawicielami 3 pokoleń. Osoby po 50 roku życia, czyli baby-boomers, pokolenie X urodzone przed 1982 rokiem oraz „Millenialsi” traktują pracę w zupełnie inny sposób. Najmłodsze osoby przychodzące na rozmowy kwalifikacyjne oczekują, że otrzymają szczegółowe informacje na temat wynagrodzenia oraz innych przysługujących im bonusów. „Millenialsi” za normę uznają, że każdy pracodawca oferuje podwładnym pakiet socjalny, pakiet medyczny, telefon służbowy, komputer. Firma powinna również organizować imprezy pracownicze, gwarantować darmowe lub tańsze posiłki i dopłacać do wczasów (tzw. wczasy pod gruszą).

Pokolenie absurdów

Pracodawcy podkreślają, że nowe pokolenie pracowników jest lepiej wykształcone niż pokolenie Y czy baby-boomers. Jest też bardziej kreatywne i lepiej zna techniki sprzedaży. Zalety młodych kandydatów nikną jednak, gdy na rozmowie kwalifikacyjnej padają absurdalne pytania. Ich przykładów jest wiele. Dr Irena Eris opowiadała o kandydacie, który wymagał, aby udzielić mu po zatrudnieniu 30 dni urlopu zamiast przysługujących mu zgodnie z kodeksem 20 dni, oraz o kandydatce, która oczekiwała, że pracując w firmie kosmetycznej, otrzyma pakiet SPA. Podobne doświadczenia mają inne duże firmy, dla których znalezienie odpowiedniego kandydata, o oczekiwaniach nieprzekraczających możliwości przedsiębiorstwa, jest wyjątkowo trudne.

Pieniądze najlepszą motywacją

Co powinien zrobić pracodawca, aby pozyskać dobrych pracowników lub docenić ich i wyrazić uznanie? Z badań wynika, że najlepszym sposobem jest zadbanie o ich finanse. Wygląda więc na to, że pieniądze są najlepszą motywacją.

Serwis Gazeta Praca przeprowadził badanie, w którym pytał internautów o motywację pracowników. Najczęściej padającymi odpowiedziami były: wysoka płaca, częste podwyżki i premie. Równocześnie ponad połowa badanych wskazała niestabilność finansową jako czynnik silnie demotywujący do pracy.

Czy oznacza to, że Polacy są materialistami, czy raczej po prostu potrafią docenić wartość własną i swojej pracy? Pozostałe odpowiedzi sugerują raczej optymistyczną wizję – finanse są najważniejszymi, ale oczywiście nie jedynymi czynnikami, które potrafią zmotywować do pracy. Jako bardzo ważne czynniki respondenci wskazywali także stabilność zatrudnienia, chętnie wymieniano umowę na czas nieokreślony, gwarantującą pewien poziom bezpieczeństwa pracownika. jako istotną motywację zaznaczano także możliwość rozwoju i podnoszenia własnych kwalifikacji poprzez udział w kursach, szkoleniach itp. Są to bez wątpienia czynniki pozafinansowe, świadczące o dużej świadomości swojej wartości i znajomości mechanizmów rynku pracy.

Co ciekawe, przeglądając ofert pracy coraz mniej osób zwraca uwagę na takie sposoby motywacji jak przyznawanie służbowych komputerów, telefonów czy samochodów – wielu badanych uznało je za nieważne. Być może dlatego, że są to już dobra ogólnodostępne, zamiast których pracownik wolałby otrzymać gratyfikację pieniężną, którą mógłby spożytkować w wybrany przez siebie sposób.

Sukienka dla sukcesu w pracy

Wbrew pozorom, nie chodzi wcale o pracowniczy dresscode, ale o… pomoc w znalezieniu pracy. Poszukujące pracy kobiety mogą liczyć na wsparcie doświadczonych koleżanek, które odniosły sukces i chcą dzielić się receptą nie niego. To sedno projektu Stowarzyszenia Dress for Success.

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, jak ważne dla poszukujących pracy jest poczucie własnej wartości i pewność siebie. Dress for Success to projekt tworzony przez kobiety i skierowany dla bezrobotnych kobiet, których celem jest praca. Katowice są jedyną w Europie Środkowej siedzibą stowarzyszenia, które działa na ogólnoświatową skalę – w 113 filiach w różnych krajach. Polska filia właśnie rozpoczyna rekrutację na serię bezpłatnych szkoleń, które rozpoczną się już w kwietniu.

Szkolenia przybierają bardzo specyficzną formę – łączą się z wizytą u fryzjera, kosmetyczki i – zgodnie z nazwą stowarzyszenia – uszyciem sukienki na miarę, w której poszukująca pracy pani będzie mogła zaprezentować się na rozmowie kwalifikacyjnej. Obok tych punktów programu, uczestniczki mogą liczyć także na wsparcie merytoryczne – warsztaty autoprezentacji, asertywności, doświadczone kobiety pomogą także znaleźć odpowiednie ofert pracy. Przez rok będą obserwować starania swoich podopiecznych i rozwój ich kariery, bo – jak pokazują statystyki – aż 75 procent kobiet znalazło pracę po odbyciu szkoleń w Dress for Success.

Szczegółowe informacje o działaniach Stowarzyszenia na całym świecie można znaleźć na stronie internetowej projektu Dress for Success.

Szkolenia pracowników

Według badań przeprowadzonych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości – jeszcze dwa lata temu ponad połowa pracowników małych i średnich firm w żaden sposób nie podnosiła swoich kwalifikacji. Dziś sytuacja ta wygląda już lepiej, nadal jednak wielu pracowników i pracodawców nie widzi potrzeby uczestnictwa w kursach i szkoleniach.

Zdarza się, że jedynym szkoleniem karierze pracowniczej jest to z Bezpieczeństwa i Higieny Pracy. Jaka jest tego przyczyna? Najczęściej szefowie uważają, że skoro praca ich podwładnych wykonywana jest należycie to nie są potrzebne żadne rewolucje, tym bardziej, że wszelkie kursy, warsztaty czy szkolenia są dla nich dodatkowym wydatkiem. Sporo w tym prawdy, choć nie w każdym przypadku. Istnieje przecież wiele programów, szczególnie tych finansowanych przez Unię Europejską, które oferują dokształcanie pracowników za niewielkie pieniądze, lub nawet za darmo.

Inną kwestią jest to, czy na szkolenie pracownika zgłasza szef, czy wychodzi on z własną inicjatywą. Każdemu dobremu kierownikowi powinno zależeć na tym, by jego podwładni posiadali liczne i solidne umiejętności. Nawet jeśli nie proponują swoim pracownikom kursów doszkalających, można wyjść z taką inicjatywą samemu. Często firma jest w stanie nawet partycypować w kosztach takiego kursu, jeśli zdobyte na nim umiejętności mogą okazać się szczególnie przydatne dla rozwoju firmy.

Do najczęściej wybieranych szkoleń należą te językowe i wszelkiej maści kursy komputerowe. Dotyczyć mogą nauki nowych języków (pojawiają się nawet takie propozycje jak np. język migowy) czy szkolenia znanego już języka w zakresie specjalistycznego słownictwa. Znaleźć można także szeroki wachlarz kursów komputerowych – od bezwzrokowego pisania przez obsługę programów aż do specjalistycznych kursów z zakresu baz danych, cyfrowej archiwizacji itd. Bardzo popularne są ostatnio także szkolenia z umiejętności społecznych – takich jak rozwiązywanie konfliktów, efektywna praca w grupie czy organizacja czasu.

Telepraca

W przeszłości wykorzystywały ją głównie osoby posiadające własne firmy i chcące zaoszczędzić na kosztach wynajmu biura. Od 2007 roku jest oficjalnie wpisana do kodeksu pracy, co oznacza, że w domu pracować można także na podstawie umowy o pracę. Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania?

Jest wiele zawodów, które nie wymagają kontaktu z klientem, mogą za to być bez problemu wykonywane w domu, bo potrzebny jest właściwie jedynie komputer. W ten sposób mogą działać graficy czy copywriterzy, ba, nawet urzędnicy widzą już, co oznacza domowa praca. Lublin był jednym z pierwszych miast, które wprowadziły telepracę w urzędach – oczywiście nie na wszystkich stanowiskach, a jedynie na tych niewymagających kontaktu z petentami. W ten sposób mogą działać na przykład kontrolerzy czy analitycy, których głównym zadaniem jest przygotowywanie raportów. Urząd zapewnia takim pracownikom niezbędny sprzęt, pokrywa koszty jego konserwacji czy niezbędnych napraw, oszczędza natomiast pieniądze za wynajem lokalu. Także pracownik może zaoszczędzić pieniądze, eliminując koszty dojazdu do miejsca pracy, co jest niejednokrotnie także bardzo czasochłonne.

Decyzja o przejście na system telepracy musi wynikać z realnej oceny własnej sytuacji mieszkaniowej – jeśli mieszkamy z dużą ilością osób i wiemy, że będzie nam ciężko się skupić, wtedy nie jest to najlepszą dla nas opcją. Jednak przy opiece nad maleńkim dzieckiem czy starszą osobą, telepraca może być idealnym rozwiązaniem. W domowym zaciszu praca może przebiegać w znacznie spokojniejszej i cichszej atmosferze, choć – z drugiej strony – może brakować kontaktu z ludźmi, szczególnie, jeśli mieszka się samemu.

Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że pracownik nie jest rozliczany z poświęconego czasu, ale z wykonanych zadań. Jest to więc opcja dla tych, którzy potrafią znakomicie zorganizować swój czas.

Kariera 50+

Czy pięćdziesięcioletni pracownicy to osoby “wypalone” zawodowo, które już tylko odcinają karteczki od wypracowanej pozycji zawodowej i niecierpliwie odliczają lata do emerytury? Nic bardziej mylnego. Dla wielu to idealny wiek, by wreszcie zacząć spełniać się zawodowo i nadać karierze nowy bieg.

Pracownicy 50+ to bardzo często osoby z ogromnym doświadczeniem zawodowym, zdobywanym czy to w różnych miejscach pracy, czy niejednokrotnie w jednej firmie, znając ją już od podszewki. Najczęściej mają już odchowane dzieci, nie muszą więc poświęcać kariery na rzecz życia rodzinnego. Najważniejszym celem w życiu może stać się dla nich właśnie praca. W wielu przypadkach są przecież ciągle pełni energii i pomysłów, być może dopiero po wypuszczeniu z gniazda pociech mają czas na to, by się realizować. Mogą pełnić rolę mentorów dla młodszych pracowników, często posiadają wewnętrzny spokój i umiejętność łagodzenia konfliktów. Dla pracodawców mogą być więc prawdziwym skarbem.

Na zarzuty o nieznajomość nowoczesnych technologii czy brak przystosowania do wymogów współczesnego rynku odpowiadają zdecydowanie – doszkolimy się. Wychodzą im naprzeciw najrozmaitsze organizacje: Uniwersytety Trzeciego Wieku, Akademie 50+, społeczne programy unijne. By nie zostać w tyle, pięćdziesięcioletni pracownicy chętnie podejmują studia podyplomowe, biorą udział w rozmaitych kursach i szkoleniach, uczą się języków obcych czy obsługi najnowszych programów komputerowych.

Zdarza się, że przekroczenie pięćdziesiątki jest impulsem do bardzo radykalnych zmian. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Nawet jeśli oferty pracy najczęściej kierowane są do młodych ludzi – kto powiedział, że nie można próbować? Niejednokrotnie dojrzali pracownicy decydują się nawet na przekwalifikowanie czy – co jest coraz bardziej popularne – otworzenie własnego biznesu. Być może pięćdziesięciolatkowie nie szukają już tak często możliwości awansu czy zabłyśnięcia przy jakimś projekcie – nie oznacza to, że nie mają ambicji, by być dobrymi pracownikami. Odpocząć można na emeryturze, pięćdziesiątka to dobry wiek, by działać!

Humanista na rynku pracy

“Śmiali się, gdy poszedłem na socjologię… mówili, że to bez przyszłości, że nie znajdę po tym pracy. Teraz to ja się śmieję, gdy nakładam im mniej frytek lub nie dodam sosu”, “Kierunki humanistyczne to ściema” – obrazki z podobnymi tekstami krążą na portalach typu Demotywatory czy Kwejk. Studenci “nieprzyszłościowych” kierunków jednoczą się na facebook’owym profilu “Studiuję humanistyczny kierunek, świat stoi przede mną otworem”. Ile w tym żartobliwej autoironii, a ile prawdy? Jak to w końcu jest z pracą po humanistycznych kierunkach?

Rankingi zarobków absolwentów polskich uczelni nie pozostawiają złudzeń: uniwersytet nie jest gwarancją wysokich płac. Po jakich uczelniach może trafić się dobrze płatna praca? Warszawa znalazła się w czołówce rankingu stworzonego przez Sedlak & Sedlak w 2012 roku – pierwsze miejsce zajmuje Szkoła Główna Handlowa, a drugie – Politechnika Warszawska. Na podium plasuje się jeszcze Politechnika Gdańska, za nią znajduje się Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Politechnika Wrocławska i w końcu – Uniwersytet Wrocławski.

Nie oznacza to jednak, że dobrze płatna praca nie jest osiągalna dla absolwentów uniwersytetów, a studenci kierunków humanistycznych z góry skazani są na bezrobocie. Oczywiście duża ilość uczelni publicznych i prywatnych oferujących atrakcyjnie brzmiące kierunki humanistyczne przyczynia się do “nadprodukcji” absolwentów-humanistów i olbrzymiej konkurencji o nie tak liczne miejsca pracy. Paradoksalnie, ciągle tworzy się nowe kierunki – szczególnie o profilu społecznym, które wydają się bardzo “przyjemne” do studiowania. Równolegle powstają więc programy, mające ułatwić ich absolwentom zawodowy start i zwiększyć ich szanse na rynku pracy.

Wśród tego typu inicjatyw warto zwrócić uwagę na Program Operacyjny Kapitał Ludzki, współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Prowadzony jest na wielu uczelniach na różnych płaszczyznach – już od modernizacji programów zajęć. Programy i metody nauczania dostosowywane są wymagań rynku pracy, kładąc szczególny nacisk na zajęcia praktyczne, stwarzanie możliwości odbywania staży i praktyk. Studenci kierunków humanistycznych (jak na przykład filologia polska, socjologia, politologia czy kierunki związane ze sztuką) mogą uczestniczyć także w dodatkowych zajęciach rozszerzających ich kompetencje i przygotowujących do założenia własnej działalności gospodarczej. Nie chodzi oczywiście o całkowite przekwalifikowanie się – wtedy podjęcie studiów humanistycznych rzeczywiście nie miałoby sensu – ale o umiejętność wykorzystania zdobytej wiedzy i doświadczenia także w innych branżach.

Coraz częściej sprawdza się więc tradycyjne, jeszcze renesansowe rozumienie terminu “humanista” jako człowiek wszechstronny, elastyczny i potrafiący zająć się wieloma rzeczami. Wszystko zależy przecież od punktu widzenia.

Nie pal za sobą mostów

Psychologowie i doradcy zawodowi powtarzają – choć odejście z pracy często wiąże się z nerwami i negatywnymi emocjami – nie warto odchodzić w stanie wojny i palić za sobą mostów. Pokojowe rozstanie może przynieść korzyści i firmie, i pracownikowi.

Oczywiście trudno o pozytywne emocje, negocjacje i przygotowywanie gruntu na przyszłość, kiedy to kierownik wyrzuca nas z pracy. Rozważmy jednak sytuację, w której to pracownik decyduje o odejściu z pracy. Powodów podjęcia takiej decyzji może być mnóstwo – może to zobowiązania rodzinne, nadmiar obowiązków w pracy niewspółmierny do wynagrodzenia czy lepsza oferta konkurencji. Pracodawca może naturalnie oczekiwać pewnej lojalności, ale nie dozgonnego przywiązania, musi zresztą  ofiarować w zamian satysfakcjonujące warunki pracy.

Warto porozmawiać z szefem o przyczynach podjętej przez nas decyzji – może okazać się, że rozważane przez nas kroki wcale nie będą potrzebne, bo dyrektor zaproponuje satysfakcjonujący kompromis. Jeśli jednak nie ma szans na poprawę niechcianych warunków, warto i tak ze spokojem przedstawić swoje racje i oczekiwania – tak, aby szef był świadomy powodów odejścia pracownika.

Nigdy nie wiadomo, jak potoczy się nasze życie i dalsza kariera zawodowa, może okazać się, że w porównaniu z konkurencją – w naszej firmie wcale nie było tak źle. Dlatego nie warto definitywnie zamykać sobie drogi powrotu, warto pozostać w dobrych stosunkach z przełożonymi i resztą zespołu. Kontakty zawodowe zawsze mogą się przydać, z pewnością z niektórymi znajomość rozwijana jest także na stopie prywatnej – szkoda zrywać przyjaźnie i znajomości.

Jak się do takiego odejścia przygotować? Kiedy wszystko jest już postanowione, w okresie wypowiedzenia wypada poinformować o swoim odejściu klientów, jeśli stanowisko wymagało kontaktu z nimi. To ważny gest nie tylko dla samego pracownika, który przecież “zarabia” na swoje nazwisko, ale też w stronę firmy – klienci nie będą zaskoczeni ewentualnymi niedogodnościami związanymi ze zmianami personalnymi. Warto też już w tym czasie wdrażać w swoje dotychczasowe obowiązki następcę, jeśli taki jest znany, lub przekazać ważne wskazówki kolegom z pracy.

Z takim pozytywnym nastawieniem nowa pożegnanie ze starą pracą nie przyćmi rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu.

Niekonwencjonalne metody szkoleniowe

Dłużąca się gadanina, podparta co najwyżej prezentacją w programie PowerPoint? Okropność! A może by tak zastąpić nudne wykłady szkoleniowe na przykład grą wideo? Od razu wiedza staje się ciekawsza i aż chce się nabywać nowe umiejętności!

Wyobraź sobie, że wraz z towarzyszami lądujecie na księżycu, musicie dojść do bazy, mogąc zabrać ze sobą tylko pięć przedmiotów. Scenariusz filmu science-fiction? Nie, zadanie na szkoleniu, znakomicie rozwijające kreatywność, uczące współpracy w grupie i negocjacji. Dorośli pracownicy to tak naprawdę duże dzieciaki, najlepiej uczą się więc przez zabawę. Praca musi znaleźć przeciwwagę w lekkim, oryginalnym szkoleniu.

Coraz częściej jednak firmy szkoleniowe idą z duchem czasu, proponując firmom szkolenia oparte o najnowsze osiągnięcia technologiczne. Sporą popularnością, szczególnie w Ameryce, cieszą się gry komputerowe, ułatwiające rozwijanie konkretnych umiejętności. Można porównać je do symulatorów, które stosują w czasie swoich szkoleń piloci. W USA żołnierze podczas szkoleń obsługują gry, które sprawdzają ich reakcje w ekstremalnych sytuacjach.

Gry mogą być wykorzystywane jednak także w zupełnie innych przypadkach. Dajmy na to – w zawodzie barmana. Idealne, higieniczne nalewanie piwa to niełatwa praca, powstała więc gra, kŧóra ma za zadanie pomóc pracownikom w opanowaniu tej umiejętności. Podobnie w przypadku nakładania gałek lodów – gra wideo nauczy, jak dokładnie odmierzyć porcję, aby nie była ani za duża, ani za mała.

Mogłoby się wydawać, że nie w każdym zawodzie da się takie techniki wykorzystać, ale pomysłowość niektórych firm szkoleniowych nie zna granic. Znacznie przyjemniej i –  co udowodniono – efektywniej można zdobywać umiejętności zawodowe się poprzez interaktywną praktykę, a nie nudną teorię.

Page 1 of 79

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén