Kampania reklamowa, która miała zachęcać do rozwijania kariery zawodowej w wojsku przyniosła bardzo dobry efekt – tylko w tym roku zgłosiło się kilkanaście tysięcy osób, które wiążą swoją przyszłość ze służbą wojskową. Choć liczba doskonale wykwalifikowanych kandydatów jest imponująca, to tylko niewielka część ochotników zdobędzie upragnioną posadę. Zgodnie z postanowieniami rządu liczba nowych miejsc pracy zostanie zmniejszona z 40 000 do 7 000, a przy tym obniżeniu ulegną także wymagania wobec przyszłych żołnierzy. Wygląda na to, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie zamierza skorzystać z możliwości, jakie daje olbrzymie zainteresowanie kandydatów pracą w wojsku i świadomie odrzuca szansę na zatrudnienie dużej grupy najlepiej wykształconych kandydatów.
Przyczyną zmniejszenia liczby nowych etatów w wojsku jest brak pieniędzy na uposażenie członków armii. Fatalna sytuacja finansowa wojska opóźni także nabór do Narodowych Sił Rezerwowych. Przypomnijmy, że o przyjęcie w poczet członków NSR mogą się ubiegać osoby, które ukończyły służbę przygotowawczą lub zostały zwolnione ze służby stałej, kandydackiej, bądź kontraktowej. Żołnierze służący w Narodowych Siłach Rezerwowych muszą się nieustannie kształcić, powinni także regularnie stawiać się na ćwiczenia wojskowe oraz, w razie potrzeby, pełnić okresową służbę wojskową. Długość przeciętnego kontraktu, zawieranego z ochotnikiem będzie wynosiła od dwóch do sześciu lat. W tym czasie firmy zatrudniające osoby wykonujące pracę również na rzecz rezerwy, będą otrzymywać świadczenia za nieobecność pracownika, który brał udział w ćwiczeniach wojskowych lub w inny sposób służył armii. Wszystko wskazuje jednak na to, że liczba takich osób gwałtownie spadnie, a to dlatego, że Ministerstwo Obrony Narodowej zrezygnowało z wypłacania uposażeń dla członków Narodowych Sił Rezerwowych. Zdaniem rządu chętnych nie zabraknie, gdyż pomimo tego, że będą oni musieli przebywać w ciągłej gotowości, odbywać liczne szkolenia, brać udział w ćwiczeniach wojskowych, a w sytuacji kryzysowej być do dyspozycji wojska, wielu pasjonatów będzie wciąż zainteresowanych wstąpieniem do NSR. Trudno jednak uwierzyć, że znajdzie się wystarczająca ilość ochotników skłonnych do tak wielu poświęceń bez uposażenia, ani innej formy pieniężnej gratyfikacji.
Podczas gdy kandydatów na żołnierzy martwi radykalne zmniejszenie liczby nowych etatów, to osoby zatrudnione w wojsku coraz częściej boją się zbliżającego się widma zwolnień. W samym kwietniu pracę ma stracić około 10 000 żołnierzy zasadniczej służby wojskowej, a wszystko wskazuje na to, że negatywne skutki redukcji zatrudnienia odczuje jeszcze więcej osób.
Kandydatów na żołnierzy ucieszy zapewne fakt, że wraz ze zmniejszeniem liczby nowych miejsc pracy obniżono także próg wymagań wobec ochotników. Paradoksalnie, wojsko zdaje się nie dostrzegać ogromnych możliwości tkwiących w rynku pracodawcy i lekceważąc profity płynące z zatrudnienia najlepszych osób, woli zadowalać się grupą mniej kompetentnej kadry. Choć średnie i wyższe wykształcenie jest w wojsku wciąż mile widziane, to jednak aby zostać podoficerem lub oficerem nie trzeba już będzie legitymować się dyplomem uczelni – wystarczy ukończenie szkoły średniej lub licencjat.